na dzień dobry mam do okazyjnego oddania nowiuteńką tamijunię, ten czołżek type 10 w 1:48.
Jeszcze pachnie spaloną kerozyną z terminala we Frankfurcie z dalekowschodnią nutką smrodu hongkongskich doków.
Nie ukrywam, że najchętniej oddałbym prawdziwemu miłośnikowi i hajperowi tamijuni.

