Po zabawie...
Chylę czoło przed przenikliwością kolegi Michała Gały Szyderczyńskiego który już od dawna twierdził, że to skala nie dla mnie. Tak, to nie jest dla mnie - parafrazując mistrza Hemingwaya, to moje „Pożeganianie z okrętami w 1:700” – po skali rozpiździonych relingów widać, że decyzja słuszna.
Wyszło jak wyszło. Galeria tylko dla osobistego dossier.
Ewidentnie. Śruby założyłeś odwrotnie, choć przy braku zdjęcia od tyłu albo choć ćwiartkowego trudno stwierdzić czy to tylko twój brak obeznania z tematem, ci debile znani są z robienia śmigieł zamiast śrub. 700 jest tylko dla orłUF i to tych o stalowych nerwach Nie łam się i bierz się za tą postapokaliptyczną podróbę szlezwika, tam powinno Ci pójść zdecydowanie lepiej, będziesz też miał większą powierzchnię do zabawy malowankami.
Lepiej chyba stosowac powszechnie dostępna wiedzę i rozsądek. NA PEWNO są odwrotnie, widziałem na tym Twoim filmiku, że pióra są symetryczne, więc nic nie stało na przeszkodzie żeby założyć je jak trzeba .
Dobra Michaś, nie będę się kłócił - fakt, brak wiedzy.
Chudy: te relingi to flajhołkowe tylko jakieś uniwersalne doi siedemsetek, zakupione od Abera przy okazji robienia Prinza Eugena - sporo ki ich zostało… Miękkie to to jak cholera, dotykasz pęsetą i już się zgina…
Aaaaaaaa, myślałem, że flajhołkowe. Z Aberowymi nie miałem nigdy styczności. Tobie by się przydały Eduardy, które są pancerne, ale ze względu na konstrukcje ciężko się je klei