tajest, kierownik hobbystów. w pudle wygląda fajnie. nitowanie intensywne, ale w sumie dosc delikatne. detali w szoferkach mało, ale miejscami są dosc wyraziste. choć tablice zegarów marne. a kalkomanie jak z innej epoki. niemniej jednak zapowiada sie sympatycznie. jak nagroda po mękach z vautourem.
innymi słowy, planuję skurwysyna zrobic w 3-4 dni (bo jednoczesnie musze powalczyc z jednym szortem w 32)
jak wspominałem, wnętrze szoferki ani brzykie, ani szałowe. niewiedziec po co HB zrobił makiete całego działka. zupełnie niewidoczne po sklejeniu. bęben amunicyjny wypełniłem ołowiem, bo choć wzmianki na temat wyważenia modelu nie ma, to ja jednak nie ufam konstrukcjom z podwoziem w nosie
dotychczas problemów ze spasowaniem nie odnotowałem
nie ma zmiłuj się, musiałem sięgnąc po aerograf, bo bez tego nie zamknę kadłuba. równolegle walczę z silnikami. zaślepiłem wlot, bo na przestrzał pustką ziały. z polistyrenu zrobiłem tez zaminnik klapki schowka na miotły i drabinę. oryginalne zestawowe są dostosowane do bycia otwartymi, i nie dośc, ze nie pasują, to zewnętrzna ich strona jest okraszona podręcznikowym wręcz wypychaczem..
kalkomanie na tablice oczywiście zupełnie nie pasowały. pocięcie na kawałki trochę pomogło, ale i tak sprawy nie załatwiło. na szczescie tam, gdzie nie pasowały nabardziej, rzeźba na plastiku była na tyle subtelna, ze nie rzuca sie to w oczy. no i pojawiły się pierwsze kłopoty ze spasowaniem- przy gondolach silnikowych i lotkach.