Chodzi o powolny proces rozdymania się kadłuba. Autor przypuszcza, że proces ten polega na powolnym korodowaniu ołowiu wewnątrz modelu. powstające osady tlenku ołowiu rozpychają się w kadłubie i prowadzą do jego rozdymania się i pękania.
Jego rada polegająca na klejeniu wikolem lub unikaniu ołowiu jest chyba słuszna. Przyczyną jest jak podaje autor połączenie ołowiu z jakimś organicznym produktem (drewno, farba lakier olejny) i z dostępem do powietrza. W wyniku tego tworzy się słaby kwas, który koroduje metal.
Proces ten jest podobno znany od kilkudziesięciu lat. Zaobserwowano go na modelach okrętów wykonanych dla muzeów ok. 100 lat temu. Modele te miały wiele drobnych detali, w tym makiety artylerii wykonane ze stopu ołowiu, tzw białego metalu. I właśnie te detale na pięknych modelach po kilku latach zaczęły się rozsypywać.
Co robić; najlepiej unikać ołowiu. Klejenie dowolnym klejem nie gwarantuje odcięcia dostępu do powietrza i do małej nawet ilości surowca 0rganicznego.
Mam nadzieję, że moje figurki z tego stopu, pokryte primerem do metalu Gunze przetrwają.
Link do źródła tej wiedzy:
http://www.ratomodeling.com/articles/le ... ad_ca.html
Ciekaw jestem co o tym sądzi "sfora fachowców"
