Marek Naja pisze:Tu nie chodzi o to żeby się nad kimś pastwić ale da się zauważyć, że to właśnie środowisko czyścioszków i anty-prepostwaszowe dość agresywnie zaznacza swoje anty. Na moje, to zdaje mi się, że zwyczajnie jak ktoś 2 lata dłubie w śrubkach i nitach, to zwyczajnie boi się to potem spierdolić, bo skoro się siedzi i tylko nity liczy, to jak się ma nauczyć zrobić te prepost siakie i owakie. Skoro strach, to lepiej psiknąć humbrolkiem i po sprawie. Jeszcze teorię naukową można wysnuć, że nic co po humbrolku nie ma takiego odwzorowania prawdziwych barw z czasów wojny, bo ten co pigmenty w humbrolki sypał jeszcze na oczy własne widział startujące na Berlin samoloty. I fakt, że nie pamiętam aby się ktoś kiedyś dopieprzał samolociarzy (kiedy robiłem jeszcze w czołgach na samoloty często zaglądałem z ciekawości), że nie brudzą, że rozjaśniają itp. Burza się zrobiła kiedy naturalny dla pancerki sposób modelowania zaczął przenikać do lotnictwa. To tak jakby im właśnie własną babę zgwałcić, tak się zachowują. Ja to bym w ogóle zlał tamten model, gdyby nie ta deklaracja - manifest dumy, że samolot powstał bez łosza i tych wszystkich nowomodnych głupot. W tym miejscu wymiękłem raz, potem drugi obserwując reakcję na prostą uwagę Kamila o glucie, a trzeci raz po odnośniku do zabawnego modelu "gdzieś w sieci". No cóż, na takie kompleksy (bo cóż innego) chyba się nie zaradzi. Szkoda, bo tak ogólnie, to mnie dla przykładu, to zwisa czy ktoś stosuje takie czy inne efekty, bo to jego zabawa. Tylko jak się z tego robi manifest i od razu ustawia na anty do czegoś/kogoś innego, to pozostaje się tylko pośmiać. Zresztą znam jednego Spita, gdzie jakoś autorowi umiejętność liczenia nitów nie przeszkodziła zbudować model i z nitami i z przyjemnym efektem wizualnym, a i nie pamiętam aby wygłosił przy tym propagandowy tekt o wyższości jednych świąt nad drugimi.
Amen. To ktoś inny zaczął tę wojnę. Długo znosiłem to w umiarkowanym milczeniu ale nie będzie już mi nikt więcej pluł w twarz o frajdolarzach, prawdziwych modelarzach itp... Mimo, że to tylko hobby ( jak dla mnie ) to są pewne granice.KFS-miniatures pisze:bartek, ale róznica polega na tym, ze spiton prezentuje swoje kuriozalne eksperymenty jako zabawę, która sprawia mu frajdę, a traczyk próbuje udowodnic, ze jego podejscie to jedyna słuszna droga, a każdy kto kroczy inną bładzi i w zasadzie powinien przestac sklejać modele, a zajac się zbieraniem znaczków pocztowych albo pudełek po zapałkach, bo to co robi nie ma nic wspólnego z modelarstwem
Pewne środowisko dawno je przekroczyło i teraz będzie ponosić tego konsekwencje.

