Chroniczny brak czasu przekłada się niestety na częstotliwość kończenia modeli, które rozgrzebałem jakiś czas temu z nadzieją na szybkie doprowadzenie warsztatu do końca... Przeważnie kończy się to tak, że rozgrzebany model wędruje na półkę z nadzieją na szybkie dokończenie ale niestety obowiązki zawodowe szybko sprowadzają mnie ze sfery optymistycznych złożeń do brutalnej rzeczywistości. Jednak od czasu do czasu udaje mi się doprowadzić budowę do końca co można zobaczyć na kilku zdjęciach poniżej:
Samoskładalny Spitfire Mk IXc Eduarda w skali 1:48:



I troszkę mniej samoskładalny Bf-109E-4 również Eduarda podobno w skali 1:32:






Efekt jaki jest każdy widzi. Można do woli "ajabymować" i krytykować. Nie obrażę się
Pozdrawiam

