rozkosznyJBZ pisze:A ha
-BSP
-śmieszny
-przezabawny
Samoloty się jednak brudzą (WWII)
Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
nieco bardziej podkurwiony SKAYRAIDER pisze: głupich nie sieją, sami się rodzą.
myślałem ze jesteś tylko głupi, ale ty jesteś bardzo głupi i do tego niewychowany.
tyfus to tyfus !
Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
Achtuntg! Nity smiesznie wyciekają.


Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
Pas antyodblaskowy przezabawnie złuszczony.
Nie chcę być moderatorem, nie chcę być sędzią LOKu czy innego ZBOWiDu. Wystarczy mi że będę lepił modele.
Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
Pewnie kurczaka z rożna swinie na nim jadły.JBZ pisze:Pas antyodblaskowy przezabawnie złuszczony.
A propos pilotów, w każdych wspomnieniach jakie czytałem autor zobaczył samolot i postanowił zostać pilotem. Po czym każdy nim za chwilę był. Wie ktoś jakie były wymogi w IIWW? Wystarczyło chcieć, czy trzeba było umieć czytać np. (Na Pearl Harbour jest scenka jak jeden literek nie rozróżnia, ale go przepychają.)
Ciekawe czy wtedy to była fabryka pilotów i dopiero rzeczywistość pokazywała który przeżyje. Nie chcę być niemiły więc nie pokażę palcem, ale jak czasem widzę niektóre twarze to mam wątpliwości, że odróżnili samolot od krowy...
Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
Wiesz co z tego co się orientuję to przynajmniej w US przed wojną dużo pilotów wyprodukowały te wszystkie kluby lotnicze przy ichnich uniwerach, ale czytałem wspomnienia pilota, który latał w 8 AF gdzieś w 44 i facet sam przyznał, że miał naprawdę minimalne wykształcenie - nie pamiętam czy nawet skończoną szkołę średnią.tankmania pisze:Pewnie kurczaka z rożna swinie na nim jadły.JBZ pisze:Pas antyodblaskowy przezabawnie złuszczony.
A propos pilotów, w każdych wspomnieniach jakie czytałem autor zobaczył samolot i postanowił zostać pilotem. Po czym każdy nim za chwilę był. Wie ktoś jakie były wymogi w IIWW? Wystarczyło chcieć, czy trzeba było umieć czytać np. (Na Pearl Harbour jest scenka jak jeden literek nie rozróżnia, ale go przepychają.)
Ciekawe czy wtedy to była fabryka pilotów i dopiero rzeczywistość pokazywała który przeżyje. Nie chcę być niemiły więc nie pokażę palcem, ale jak czasem widzę niektóre twarze to mam wątpliwości, że odróżnili samolot od krowy...
Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
Średnie wykształcenie nie było wymogiem nawet dla oficera (czyli jak w przysłowiu). Chuck Yeager został generałem ale NASA nie przyjeła go do programu Gemini z uwagi na brak matury.TGMJ pisze:facet sam przyznał, że miał naprawdę minimalne wykształcenie - nie pamiętam czy nawet skończoną szkołę średnią.
Nie chcę być moderatorem, nie chcę być sędzią LOKu czy innego ZBOWiDu. Wystarczy mi że będę lepił modele.
Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
A Niemcy? Mam wrażenie, że z kolei u nich to była klika.
Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
Brudnopis czy pamietnik?


- KFS-miniatures
- Posty: 6382
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 01:23
- Kontakt:
-
Slash
Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
Ten B-25 to któryś okrągły egzemplarz i wszyscy z fabryki się podpisali. Tak samo było z jakimś okrągłym Hellcatem i z pięciotysięczną B-17. Widziałem chyba nawet jej fotkę z lotu w formacji czy coś 

