Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Walkaroundy, przekazy historyczne, rzeczywistość dla modelarstwa
Rafał B
Posty: 1718
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 20:13

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Post autor: Rafał B »

Slash pisze:Ten B-25 to któryś okrągły egzemplarz i wszyscy z fabryki się podpisali. Tak samo było ...i z pięciotysięczną B-17.
Obrazek
Grzegorz2107

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Post autor: Grzegorz2107 »

tankmania pisze:Achtuntg! Nity smiesznie wyciekają.

Obrazek
Na wrakach maszyn po przejściach, stojących miesiącami pod chmurką. Ten z tyłu jest po przymusowym lądowaniu, które zakończyło jego karierę. Znajdź to samo na Mustangu będącym w aktywnej służbie.
Poza tym odróżnij nity od zapinek.
tankmania
Posty: 4010
Rejestracja: pt 22 cze 2012, 23:22
Lokalizacja: Raz na wozie, raz pod wozem.

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Post autor: tankmania »

To sobie pozwolę zacytować tutaj ponieważ uważam za godne uwagi i merytoryczne.
TYTUS pisze: Otóż chodzi mi o "smolenie nitów" (tak to się nazywa w żargonie techników). Cała konstrukcja samolotu podczas lotu jest poddawana rozmaitym naprężeniom i drganiom. Nity tego nie wytrzymują i luzują się. Poruszając się w otworach wycierają się i powstaje pył (aluminiowy czy jakiś inny, zależy od materiału użytego do budowy). Poluzowane nity, patrząc gołym okiem zupełnie niczym nie różnią się od tych "sprawnych" nie poluzowanych więc ciężko stwierdzić, że coś jest nie tak. Szydło wychodzi z worka dopiero podczas lotu, kiedy woda wymywa ten pył, lub podczas mycia płatowca. Powstaje taka czarna smuga. To samo dotyczy łączenia blach (nieważne czy są łączone czołowo, czy na zakładkę). Zjawisko to jest bardzo przydatne, ponieważ tak jak już pisałem trudno "organoleptycznie" stwierdzić czy nit jest poluzowany, czy nie, a kiedy "smoli" wiadomo, że coś jest nie tak. W praktyce wygląda to tak, że jeżeli smolą nity mniej istotne i jest ich niewiele, nic się z tym nie robi, jeżeli są to nity na elementach siłowych i jest tego dużo, płatowiec nadaje się do remontu. Doskonały przykład smolenia to właśnie wszelkiej maści zapinki "dżusy" śruby. One smolą jeszcze bardziej, ale to wynika ze specyfiki takiego połączenia, jest ono luźniejsze niż połączenia nitowane. Prawdopodobnie uprzedzę twoje pytanie/ripostę i napiszę, że nie jest możliwe aby "smoliła" powiedzmy cała linia nitów. Taka sytuacja byłaby niedopuszczalna. Smolą zwykle pojedyncze sztuki. Tyle o przezabawnie cieknących nitach. Mam nadzieję, że jakoś w miarę logicznie wyjaśniłem o co mi chodzi.
tankmania
Posty: 4010
Rejestracja: pt 22 cze 2012, 23:22
Lokalizacja: Raz na wozie, raz pod wozem.

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Post autor: tankmania »

Grzegorz2107 pisze:
Arkady72 pisze:Wimbledon przed sianiem trawy:
Obrazek
Zima , lub wiosna 1945, gdzieś na lotnisku polowym w Holandii. Daleko od Wimbledonu.
Natomiast to jest dowód, że na skrzydłach nie mogło być błota. Ponieważ regulamin obsługi samolotów RAF przewidywał do takich prac w taką pogodę lewitujących mechaników.
Marek Naja
Posty: 136
Rejestracja: pn 30 lip 2012, 20:50

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Post autor: Marek Naja »

Niektórzy spędzają wiele godzin na przeglądaniu setek zdjęć, a potem pouczaniu innych, że taki spitfajer nie miał okopceń, a wystarczy wujek gugiel...
dd
Obrazek

Warto na tym zdjęciu spojrzeć też we wnęki podwozia, co tam na ściankach jest, muchii?
Czarny
Posty: 861
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 15:53

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Post autor: Czarny »

Marku, fajna fotka, ale zaraz i ta pojawi się tu nasz lekarzyna żeby wziąć cię na kozetkę, przeciez to nie możliwe, żeby to był bród.

A tak na serio to obawiam się, że "ci" modelarze i tak do siebie tego nie przyjmą i będą uważali że Ziemia dalej jest płaska. Na takie brudzenie nie potrzeba djęć a znajomości kilki podstawowych praw fizyki i odrobiny wyobraźni.
Awatar użytkownika
Robert P
Posty: 883
Rejestracja: pn 09 lip 2012, 08:36
Lokalizacja: prawie Wawa

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Post autor: Robert P »

A czemu ta obsługa robi swoje czynności w tych ostrych rondlach? Przecież wszystko porysują. Pod obstrzałem to robią?
Grzegorz2107

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Post autor: Grzegorz2107 »

Czarny pisze:Marku, fajna fotka, ale zaraz i ta pojawi się tu nasz lekarzyna żeby wziąć cię na kozetkę, przeciez to nie możliwe, żeby to był bród.

i.

Oczywiście, że to nie jest bród, ale niewątpliwie płycizna i metr mułu.
Grzegorz2107

Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)

Post autor: Grzegorz2107 »

Robert P pisze:A czemu ta obsługa robi swoje czynności w tych ostrych rondlach? Przecież wszystko porysują. Pod obstrzałem to robią?
Jeśli to zdjęcie z lata 1940, to noszenie hełmów miało jednak uzasadnienie.
Mieli też maski p.gaz. Choć akurat gazu nikt nie rozpylał.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Dokument”