tankmania pisze:
I daję sobie łeb odrąbać, że po Spicie Traczyka powstanie artykuł w Aeroplanie, albo na MR pt. "brudzenie modeli" który będzie udowadniał, że brudzenie jest be, malowanie to zabieg kosmetyczny, a robinie detali to kwintesencja wszystkiego.
Naprawdę mają innych za debili? Chodzi mi wsteczną datę.
Cytat cytowany przez Ziobera to chyba Spitona? Dostało się kiedyś Kamilowi na łamach pisemka a teraz Sebastian.
Naprawdę mają innych za debili? Chodzi mi wsteczną datę.
Cytat cytowany przez Ziobera to chyba Spitona? Dostało się kiedyś Kamilowi na łamach pisemka a teraz Sebastian.
Ziober zacytował 1 lipca to co Spiton napisał 23 lipca.
tankmania pisze:Teraz może dodatkowo startować w mistrzostwach Kongo, w Voodoo, albo innym okultyzmie.
Chyba nie musi, mentalnie już tam tkwi od dawna . Żal mi tego towarzystwa...
No ale widać gołymi ręcyma, że malowanie modeli jakby nieco nobilitowali .
Widać panom nadredaktorkom zaleźliśmy za skórę Ja to sobie kiedyś te złote myśli wydrukuję i będę wieszał po pracowni. Co mnie smutek życia opadnie, to sobie poczytam i się pośmieje. Najbardziej mnie śmieszy, to że oni to chyba wszystko poważnie piszą, bo rozumiem dla jaj ale tak na serio, to trzeba by już się nad sobą zacząć zastanawiać. Kolejny manifest i znów lipcowy. Wart chyba tyle samo...
Kurcze, ale niespodzianka.
Fajnie, że moja skromna wypowiedź stała się pretekstem do tak wspaniałych wywodów. Szczerze mówiąc myślałem, że mi się bardziej dostanie. A tu kultura.
Ale chyba jest coś na rzeczy z tym malowaniem skoro się tyle nożyc odezwało ,-)).
Ja tylko dodam, ze widzę sam po sobie, że czym więcej czasu spędzę nad budowaniem modelu, tym bardziej mi się poślady zaciskają podczas malowania. A jak robię próby na starych modelach to wtedy jest jazda bez trzymanki.
I zdecydowanie uważam, że co najmniej połowa bardzo drobiazgowo budowanych modeli jest słabo pomalowana. To znaczy bardzo zachowawczo. I intencją tej mojej wypowiedzi było zwrócenie uwagi, że jak się nie ma wprawy w malowaniu( ja na przykład nie mam) to warto porobić trochę hobbybossów i innych prostych modeli nawet bez kółek (w konfiguracji do lotu ,-)) żeby się z malowaniem oswoić. Żeby się nie zamykać w schemacie, tylko starać się uzyskać to co chcielibyśmy uzyskać, zamiast zadowalać się tym co uzyskujemy.