Od wielu lat próbowałem lutować wszelkimi sposobami . Tradycyjnie kolbą , palnikiem i koką i gówno . Nie umiem . Spoina z palnika dremelowskiego i koki była taka, że rozlatywały mi się relingi w łapach . Kombinowałem na wszystkie sposoby i nic .
Któregoś dnia kolega współmodelarz przysłał mi w trochę pasty , którą rozesłał innym współmodelarzom z forum "koga" i którzy zaczęli lutować . To dokładnie ta pasta , dla mnie jest magiczna , bo niczym innym mi się nie udało :
http://www.youtube.com/watch?v=XZpQCfYtGyg
Tak na szybko .
Kroję na drobne kawałki cynę i szykuję sobie elementy do lutowania , w tym przypadku druciki :
Szpilką nakładam odrobinkę rzeczonej pasty w miejscach styku elementu :
Rozgrzaną kolbą nabieram jak najmniejszą ilość posiekanej cyny i tylko dotykam ,następuje półsekundowe syknięcie i cyna rozlewa się tam , gdzie była magiczna pasta :
Mam zlutowane , a za miejsce łączenia mógłbym powiesić tą całą nadbudówkę i się nie rozleci :
Analogicznie z jakąś tam anteną na maszt , co na pwm pokazywałem ;
Tu udało mi się przylutować mosiądz do stalowej igły :
I mam antenę :
Jakimś podestem :
Naprawdę lut jest mocny .
Wiem , że jeszcze mi bardzo daleko do tego , żeby było dobrze , ale cały czas ( "po powrocie po ośmiu miesiącach do modelarstwa") się staram i uczę .