Czarny pisze:Boże, znów ten Lim....
Może dajmy gościowi klaser ze wszystkimi dyplomami z konkursów w Polsce żeby nas juz nim nie katował.
Równie dobrze można było powiedzieć w tamtym roku, dajcie Justynie Kowalczyk medale i niech schowa narty.
Modelarze mają różne oczekiwania wynikające z ich hobby i deprecjonowanie różnych od naszych raczej nie prowadzi do obiektywnych wniosków. Jeżeli ktoś robi model żeby jeździć z nim na zawody to nie widzę w tym nic zdrożnego, tak jak nie widzę problemu, że ktoś ciupie dwa modele dziennie i opierdala je pędzlem bo chce mieć kolekcję 5742 modeli.
Problem zaczyna się wtedy kiedy ktoś zaczyna epatować własną filozofią jako nadrzędną.
Czarny pisze:W ten model włożono kawał dobrej modrelarskiej roboty ale sposób prezentacj jest zupełnie nieprawdziwkowy i nierealistyczny.
Nie cierpię takiego dorabiania filozofii, równie dobrze można ciągnąć temat, że to czasy komuny i klucze się walały. Bo się walały. A później kontrkontrfilozofia dla kontrfilozofii i kontrkontrkontrfilozofia i dojdziemy do dinozaurów. To jest jedno wielkie pierdolenie.
Model jest ładny, albo nie jest ładny i tutaj nie ma zastosowania teoria "małej ilości wina". Inne usytuowanie kluczy i pokryć nie zmieni jego wartości estetycznych, a może tylko zrobić obraz mniej przejrzysty, bo jak rozumiem intencje to taki układ miał to na celu.
Limszczak jest robiony do współzawodnictwa, ja osobiście nie lubię rozebranych bo dla mnie cała fascynacja leży w sylwetce i malowaniu. Ale nie mogę oceniać tymi kategoriami czegoś co się w nich nie mieści. Jak ktoś mi pokazuje model i prosi o ocenę to pierwsze pytanie jakie zadaję brzmi "co chciałeś nim osiągnąć?".
Lubi ktoś taki sport to na zdrowie i życzę sukcesów. W związku z tym mam jednak tylko jedno przemyslenie. Szkoda, że nie robi takich modeli więcej ludzi bo rywalizacja z tego co widzę jest mało emocjonująca. Takie modele pojawiają się na tyle rzadko, że właściwie to wystarczy tylko model skończyć żeby mieć sukces.