tankmania pisze:Dla mnie przy takich uszkodzeniach to tylko niepełny kapotaż i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej.

Ja się odniosłem tylko do braku śladów poślizgu za samolotem i stosunkowo niewielkich zniszczeń na samym płatowcu. Chodzi mi i o to, że żeby "spaść z nieba", pod kątem 45 st. do gleby nie trzeba wcale spadać z dużej wysokości. W kangurze można przelecieć około 100m i spaść z wys. 5-10m. Śladów nie będzie, uszkodzenia niewielkie.
Moim zdaniem szkody powstałe w części silnikowej powinny być trochę większe (blachy okapotowania silnika wyglądają trochę pancernie), ale z drugiej strony patrząc, dioramkę będą oglądać skośni ludzie w przerwie między miską z ryżem, a miską z kurczakiem smażonym na psim tłuszczu i doprawianym glutaminianem sodu, więc nie ma się czym przejmować.