Z tą zamianą krzaka na znak, to jest to zjawisko, które można określić na dwa sposoby, mające to samo znaczenie:
1) uwzględniłeś w swoich rozważaniach opinie większości,
lub
2) uległeś presji tłumu.
A tymczasem, za przeproszeniem Sz. Pana Ojca, jest to gówno prawda.
Wetknąłeś ten krzak nie dlatego, że był pod ręką. Tylko tak Ci się wydaje teraz, przy tylu nieprzychylnych opiniach. Jako esteta, człowiek wrażliwy na piękno, intuicyjnie wyczułeś, że ten krzak tam pasuje - niezależnie od tego, co teraz wypierasz w werbalnym uzasadnieniu. Dlaczego nie wetknąłeś tam np. patyczka do uszu, wykałaczki, skalpela, czy innego szpeja, który równie miałeś pod ręką, co? Ano dlatego, że w pierwszym odruchu intuicyjna wrażliwość podpowiedziała Ci najlepsze rozwiązanie. I wcale nie musisz nad tym deliberować.
A teraz wracając do meritum, czyli krzak kontra znak.
Po pierwsze: forma krzaka wcale nie musi być ostateczna w postaci takiej szopenowskiej wierzby. Przecież to da się uformować w bardziej lub mniej regularny kształt.
Po drugie: kolor jest jak najbardziej ok., a będzie to widoczne po pokolorowaniu czołgu; przy czym jednolitość koloru detali (liści) krzaka będzie kontrastować właśnie z różnorodnością kolorystyki detali czołgu.
Po trzecie: krzak jest formą swobodną*, natomiast znak ma charakter formy spoistej*, o wyraźnie podkreślonej osi pionowej. Wynika z tego, że będzie przyciągał uwagę swoją formą, a ze względu na industrialność - również treścią szczegółów. Krzak, jako forma swobodna, naturalna, będzie przez widza rejestrowany tylko marginalnie przez kontrast koloru z głównym tematem dioramy.
Po czwarte: znak, jako mocna (spoista) forma, będzie istotną pionową konkurencją dla tej laski we włazie, która też ma formę pionową. W tej chwili wyraźnie widać wyeksponowanie tej figurki w całej kompozycji, ponieważ skontrastowana jest swoją pionowością z horyzontalnym układem praktycznie wszystkich pozostałych elementów kompozycji. Dodanie znaku zaburzy tę czytelność Twojego zamysłu, a figurka stanie się ot, takim, jeszcze jednym elementem.
No i wreszcie przechodzimy do istoty, czyli do przesłania ideowego, czyli po piąte: romantyzm tej sceny, przez rzucone w hołdzie przed kobietę kwiaty, zioła, trawę, w ogóle roślinny naturalny pejzaż, jest oczywisty. Seksualny symbolizm też jest czytelny. Kobieta we włazie okiełznanego industrialnego potwora ze sterczącą, wyprężoną lufą, i ta mokra rura pod nim są aż nadto wyraźne. I co? I teraz chcesz - idąc za sugestią NIE SWOJEJ intuicji - dowalić tam następny, tym razem wyprężony pionowo element? Jakie będzie jego znaczenie w tej symbolice?
Także tego - rób co Ci podpowiedziała osobista wrażliwość, wyraź siebie przez symbole, przelej na dioramę to, co siedzi w Tobie, i nie słuchaj opinii.
* - za Juliusz Żórawski -
Teoria budowy formy.