Re: Samoloty się jednak brudzą (WWII)
: pn 10 wrz 2012, 21:11
rozkosznyJBZ pisze:A ha
-BSP
-śmieszny
-przezabawny
rozkosznyJBZ pisze:A ha
-BSP
-śmieszny
-przezabawny

Pewnie kurczaka z rożna swinie na nim jadły.JBZ pisze:Pas antyodblaskowy przezabawnie złuszczony.
Wiesz co z tego co się orientuję to przynajmniej w US przed wojną dużo pilotów wyprodukowały te wszystkie kluby lotnicze przy ichnich uniwerach, ale czytałem wspomnienia pilota, który latał w 8 AF gdzieś w 44 i facet sam przyznał, że miał naprawdę minimalne wykształcenie - nie pamiętam czy nawet skończoną szkołę średnią.tankmania pisze:Pewnie kurczaka z rożna swinie na nim jadły.JBZ pisze:Pas antyodblaskowy przezabawnie złuszczony.
A propos pilotów, w każdych wspomnieniach jakie czytałem autor zobaczył samolot i postanowił zostać pilotem. Po czym każdy nim za chwilę był. Wie ktoś jakie były wymogi w IIWW? Wystarczyło chcieć, czy trzeba było umieć czytać np. (Na Pearl Harbour jest scenka jak jeden literek nie rozróżnia, ale go przepychają.)
Ciekawe czy wtedy to była fabryka pilotów i dopiero rzeczywistość pokazywała który przeżyje. Nie chcę być niemiły więc nie pokażę palcem, ale jak czasem widzę niektóre twarze to mam wątpliwości, że odróżnili samolot od krowy...
Średnie wykształcenie nie było wymogiem nawet dla oficera (czyli jak w przysłowiu). Chuck Yeager został generałem ale NASA nie przyjeła go do programu Gemini z uwagi na brak matury.TGMJ pisze:facet sam przyznał, że miał naprawdę minimalne wykształcenie - nie pamiętam czy nawet skończoną szkołę średnią.

