Spitfire

Krytyka, subiektywne doznania
Awatar użytkownika
Arkady72
Posty: 1854
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 18:26
Lokalizacja: Nowogard

Re: Spitfire

Post autor: Arkady72 »

Marek Naja pisze:Tu nie chodzi o to żeby się nad kimś pastwić ale da się zauważyć, że to właśnie środowisko czyścioszków i anty-prepostwaszowe dość agresywnie zaznacza swoje anty. Na moje, to zdaje mi się, że zwyczajnie jak ktoś 2 lata dłubie w śrubkach i nitach, to zwyczajnie boi się to potem spierdolić, bo skoro się siedzi i tylko nity liczy, to jak się ma nauczyć zrobić te prepost siakie i owakie. Skoro strach, to lepiej psiknąć humbrolkiem i po sprawie. Jeszcze teorię naukową można wysnuć, że nic co po humbrolku nie ma takiego odwzorowania prawdziwych barw z czasów wojny, bo ten co pigmenty w humbrolki sypał jeszcze na oczy własne widział startujące na Berlin samoloty. I fakt, że nie pamiętam aby się ktoś kiedyś dopieprzał samolociarzy (kiedy robiłem jeszcze w czołgach na samoloty często zaglądałem z ciekawości), że nie brudzą, że rozjaśniają itp. Burza się zrobiła kiedy naturalny dla pancerki sposób modelowania zaczął przenikać do lotnictwa. To tak jakby im właśnie własną babę zgwałcić, tak się zachowują. Ja to bym w ogóle zlał tamten model, gdyby nie ta deklaracja - manifest dumy, że samolot powstał bez łosza i tych wszystkich nowomodnych głupot. W tym miejscu wymiękłem raz, potem drugi obserwując reakcję na prostą uwagę Kamila o glucie, a trzeci raz po odnośniku do zabawnego modelu "gdzieś w sieci". No cóż, na takie kompleksy (bo cóż innego) chyba się nie zaradzi. Szkoda, bo tak ogólnie, to mnie dla przykładu, to zwisa czy ktoś stosuje takie czy inne efekty, bo to jego zabawa. Tylko jak się z tego robi manifest i od razu ustawia na anty do czegoś/kogoś innego, to pozostaje się tylko pośmiać. Zresztą znam jednego Spita, gdzie jakoś autorowi umiejętność liczenia nitów nie przeszkodziła zbudować model i z nitami i z przyjemnym efektem wizualnym, a i nie pamiętam aby wygłosił przy tym propagandowy tekt o wyższości jednych świąt nad drugimi.
KFS-miniatures pisze:bartek, ale róznica polega na tym, ze spiton prezentuje swoje kuriozalne eksperymenty jako zabawę, która sprawia mu frajdę, a traczyk próbuje udowodnic, ze jego podejscie to jedyna słuszna droga, a każdy kto kroczy inną bładzi i w zasadzie powinien przestac sklejać modele, a zajac się zbieraniem znaczków pocztowych albo pudełek po zapałkach, bo to co robi nie ma nic wspólnego z modelarstwem
Amen. To ktoś inny zaczął tę wojnę. Długo znosiłem to w umiarkowanym milczeniu ale nie będzie już mi nikt więcej pluł w twarz o frajdolarzach, prawdziwych modelarzach itp... Mimo, że to tylko hobby ( jak dla mnie ) to są pewne granice.
Pewne środowisko dawno je przekroczyło i teraz będzie ponosić tego konsekwencje.
Obrazek
"Oprócz kobiet i dzieci..."
Slash

Re: Spitfire

Post autor: Slash »

Arkady72 pisze:Mimo, że to tylko hobby ( jak dla mnie ) to są pewne granice.
I dla tego nie mogę pojąć dlaczego jak jedna strona zaczyna wojnę, to druga ją podchwytuje.
karolkonw pisze: "ej panowie co jest ze mną nie tak ze mi sie to nie podoba i gdzie popelnilem błąd "
I z takiego rozumowania po obu stronach bierze się draka. Nie ma tego co powinno i nie powinno się podobać. A niestety obie strony nakręcają temat, co widać właśnie. Ludzie narzekają, że na anglojęzycznych forach tylko sobie słitonują, ale może na tym to polega. Chcesz to pochwal, nie to nie. Nie ma draki i każdy jest zadowolony.
Ostatnio zmieniony wt 07 sie 2012, 17:44 przez Slash, łącznie zmieniany 1 raz.
Rafał B
Posty: 1718
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 20:13

Re: Spitfire

Post autor: Rafał B »

Slash pisze: Marderze, no ale o tym chyba też już pisaliśmy, albo mam te projekcje i inne deżafu co Tank mówił ;)
Tak, samoloty się brudzą, nawet cywilne. I niech każdy se brudzi jak mu się podoba. Jak ktoś uważa, że wraz z brudzeniem samolot ma silniejszą kolor modulacje to niech też tak robi ;) U mnie w LO była taka nauczycielka od historii co nie chciała iść do muzeum powstania warszawskiego bo to "muzeum Kaczyńskich". Widocznie minister zdrowia też musiał być wtedy z PiSu bo od psychiatry też stroniła. Na pierwszym lepszym modelworku ciężko znaleźć nie nudny jak droga na Ostrołękę model, ale nikt nie robi z tego sensacji. To, że ktoś przy okazji wygłasza jakieś swoje fanaberie.. no kurwa trudno no. Wątpię, żeby jedną taką jednostkę dało się uprostować kiedyś. Od fanaberii oczywiście. Tylko nie wiem czy kopi nie szkoda na takie kruszenia.
Zgadzam się z tobą, nie raz i nie dwa było to wałkowane i być może ty w formie żartu o tym nadmieniłeś, a ja nie załapałem, a może nie...i zapewne jeszcze nie raz i dwa będzie o tym mowa.
Ty pierwszy jednak wspomniałeś o czystych latających eksponatach ;)
Wiesz...spotkałem się z wypowiedziami, że moje modele to tak naprawdę modele Kamila, byli zdziwieni, gdy mnie poznali osobiście :D No nie ukrywam, że są wykonane w jego stylu i pod jego okiem, ale też nigdy nikogo nie próbowałem przekonywać dlaczego właśnie tak je wykonałem, a nie inaczej, dlaczego kaefesjanizm i dlaczego właśnie on ma być jedyny słuszny. Mnie się podobają, wielu osobom także, jeśli komuś nie to trudno, no nie dogodzisz wszystkim, ale oduczyłem się już z wszystkiego tłumaczyć, przekonywać do tego innych, czy też dorabiać do tego jakieś ideologie.
Wiem natomiast jedno, że wiele osób (w tym do niedawna ja), często czepia się tych wszystkich technik, które zmieniają miniatury w całkiem udane zabawki politechniczne, ponieważ ich nie znają, nie potrafią zastosować i nawet nie próbują. Gdy trafiłem do Kamila też mi się wydawało, że potrafię się posługiwać aero...ale tak mi się tylko zdawało.
"Malować" aero a Malować aero, to nie to samo.
Kamil pokazał mi kilka sztuczek i choć długa jeszcze przede mną droga, to już mniej więcej wiem jak to się je i jest mi łatwiej.
Nie twierdzę przy tym, że te techniki nadają modelom realizmu, choć zależy co kto potrafi, ale z całą pewnością pomagają modelowi uplastycznić jego bryłę, zwłaszcza, gdy model jest sporych rozmiarów, wówczas można mu lekko dopomóc by nie był nudny, jak droga na Ostrołękę ;)
Widziałem już bowiem masę olbrzymich modeli, które poza detalami w postaci otwartych silników i innych części kadłuba były tak nudne i nijakie, że gdyby nie wspomniane detale pewnie bym przeszedł obok i nawet na nie uwagi nie zwrócił.
Taki jest właśnie spit Traczyka w moim odczuciu, zaś spit Artura (Arkadego) po prostu żyje.
Ale prawda, niech każdy brudzi jak mu się widzi, tylko żeby mnie nie próbował przekonywać i "uszczęśliwiać" na siłę, że jego szkoła jest mojsza.
A nauczycielek współczuję, media mają "potworną" siłę przekazu i kreacji rzeczywistości, najlepiej przestać oglądać jakiekolwiek wiadomości, człowiek od razu lepiej się czuje ;)
Rafał B
Posty: 1718
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 20:13

Re: Spitfire

Post autor: Rafał B »

Arkady72 pisze: To ktoś inny zaczął tę wojnę. Długo znosiłem to w umiarkowanym milczeniu ale nie będzie już mi nikt więcej pluł w twarz o frajdolarzach, prawdziwych modelarzach itp... Mimo, że to tylko hobby ( jak dla mnie ) to są pewne granice.
Pewne środowisko dawno je przekroczyło i teraz będzie ponosić tego konsekwencje.
Artur!...czyżby dżihad? :lol:
Slash pisze: I dla tego nie mogę pojąć dlaczego jak jedna strona zaczyna wojnę, to druga ją podchwytuje.
A ty lubisz jak ci ktoś tyłek obrabia, pluje w twarz?!...czym to wówczas tłumaczysz...deszczem? ;)
Awatar użytkownika
Bercik
Posty: 294
Rejestracja: pt 29 cze 2012, 21:45

Re: Spitfire

Post autor: Bercik »

Wojna będzie się toczyć do ostatniej kropli towotu.
Obrazek
Rafał B
Posty: 1718
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 20:13

Re: Spitfire

Post autor: Rafał B »

Bercik pisze:Wojna będzie się toczyć do ostatniej kropli towotu.
...i humbrola Roberto ;)
Awatar użytkownika
Arkady72
Posty: 1854
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 18:26
Lokalizacja: Nowogard

Re: Spitfire

Post autor: Arkady72 »

Slash pisze: Ludzie narzekają, że na anglojęzycznych forach tylko sobie słitonują, ale może na tym to polega. Chcesz to pochwal, nie to nie. Nie ma draki i każdy jest zadowolony.
"Fenomen" słitonowania na zachodnich forach wynika z tego, że dla większości modelarzy tam modelarstwo to hobby, relaks, odskocznia od codzienności. Oraz na wzajemnej tolerancji, czego nasza nacja musi się jeszcze nauczyć. Tam owszem można zajadle dyskutować, przerzucać się zdjęciami ale jeszcze nie zauważyłem takiej bufonady jak u co niektórych naszych fanatyków. Gdyby ktoś tak nachalnie narzucał swoją jedynie słuszną wizję to zostałby na aucie bo dla większości taka postawa jest nieakceptowalna. Kwestia kultury albo i nawet "politycznej" poprawności którą ja rozumiem krótko - bądź grzeczny i traktuj innych jak sam byś chciał być traktowany.
To dopierdalanie i narzucanie innym swojej wizji ( mimo zarzekań, że to przecież tylko krytyka i mam do tego prawo! ) jest takie typowe u nas. Ksiądz z ambony uczy jak żyć, baba w kolejce poucza jak dziewczę powinno się ubierać, sąsiad oburzony; a czemu kupiłeś sobie taki samochód, przecież audi lepsze? Wszyscy uwielbiają kogoś pouczać! Zamiast przyjąć jakim jest.
Mnie nie przeszkadza liczenie nitów, dyskusje o kolorach itp... dopóki dopóty ktoś tego chamsko nie narzuca.
Artur!...czyżby dżihad? :lol:
Bezapelacyjnie! ;)
Bercik pisze:Wojna będzie się toczyć do ostatniej kropli towotu.
Do artykułu z Ałeroplanie z przeprosinami dla wszystkich polskich modelarzy :lol: .
Obrazek
"Oprócz kobiet i dzieci..."
Slash

Re: Spitfire

Post autor: Slash »

marder pisze:I dla tego nie mogę pojąć dlaczego jak jedna strona zaczyna wojnę, to druga ją podchwytuje.


A ty lubisz jak ci ktoś tyłek obrabia, pluje w twarz?!...czym to wówczas tłumaczysz...deszczem? ;)
I naprawdę uważasz oplucie przez kogoś na ulicy za ekwiwalent stwierdzenia, że model z towotem jest lepszy od lepszego modelu bez towotu? No pomyśl na poważnie chwilkę ;)

Tak jak pisze Arkady, każdy każdemu musi dopierdolić swoje. Tylko, że jak się tak każdorazowo będzie odwdzięczać kolejnym dopierdoleniem to nic dobrego z tego nie będzie. Tu naprawdę nie chodzi o sprawy ważne. I nikogo poza tymi forami te wojenki nie obchodzą i na nic nie mają wpływu. Przecież to nawet nie chodzi o ustępowanie tylko ignorowanie. Momentami mam wrażenie, że Kamil prowadzi te napinanki bo jak twierdzi, sprawiają mu radość, a ci którzy modelarsko podpasowali się z Kamilem jakoś poczuwają się do wkręcenia się w to.
Rafał B
Posty: 1718
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 20:13

Re: Spitfire

Post autor: Rafał B »

Slash pisze: I naprawdę uważasz oplucie przez kogoś na ulicy za ekwiwalent stwierdzenia, że model z towotem jest lepszy od lepszego modelu bez towotu? No pomyśl na poważnie chwilkę ;)
A ty naprawdę uważasz, że wyśmiewanie się z kogoś, pisanie, że robi przezabawne modele nie jest pluciem w jego twarz, o którym 1-wszy wspomniał Arkady (nie ja), nie jest tym ekwiwalentem o wyższości towotu? ...zastanów się nad tym, ale nie przez chwilkę ;)
I nie baw się słowem Slashu, bo choć się od tego odcinasz filozofować zaczynasz :lol:
Slash pisze: ...a ci którzy modelarsko podpasowali się z Kamilem jakoś poczuwają się do wkręcenia się w to.
Nie ukrywam, jest mi z nim bardziej po drodze, zwłaszcza odkąd ktoś "śmiał" mnie określić przydupasem KFS-a, co mnie akurat lata... a "kolega" Traczyk podpadł mi akurat czym innym. Nie lubię bowiem, gdy ktoś mnie poucza samemu nie będąc ideałem.
Awatar użytkownika
Bercik
Posty: 294
Rejestracja: pt 29 cze 2012, 21:45

Re: Spitfire

Post autor: Bercik »

marder pisze:Nie lubię bowiem, gdy ktoś mnie poucza samemu nie będąc ideałem.
No i to jest chyba clue. Zwrócić uwagę może każdy. Krytykować z ambony, tonem nie znającym sprzeciwu człowiek, który jest od krytykowanego bezsprzecznie lepszy w danej dziedzinie. Innymi słowy, jeśli ktoś występuje w roli prześmiewcy, chamsko wytykając innym błędy sam powinien być bez skazy. Inaczej pracuje sobie tylko i wyłącznie na opinię frędzla.

Problem tylko taki, że u nas krytykanctwem piętrzą się buraki, którzy przez wyśmiewanie próbują dowartościować własne kalectwo. Bo autorytet z reguły jest człowiekiem wyższej kultury, nie frędzlem.

Swego czasu Taleb pisał o problemie eksperckim, w kontekście narzucania komuś własnej ideologii. Gość zrobił wyraźne rozgraniczenie - są dziedziny obiektywnie mierzalne, gdzie można mówić o prawdziwym ekspercie i znawcy tematu (vide matematyka, fizyka), a są dziedziny podatne na modę, opinie, asymetrię informacji, ogólnie subiektywne. Tam obiektywnie eksperta nie ma, bo obowiązująca wykładnie może zmieniać się bardzo dynamicznie zależnie od okoliczności, czy grupy, która akurat maca dane zagadnienie. I chyba tutaj należałoby zaliczyć nasze hobby.
Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Gotowe do inspekcji”