

Zaraz po wyjęciu z pudełka dokonałem pierwszych cięć zamiast zdjęć, więc kadłub nie jest już dziewiczo rozpięty w ramce:


Nie wiem, nie znam się na łódkach w skali, ale widziałem kilka modeli samolotów pasażerskich w tej skali i myślę, że kadłub tej łódeczki bije szczegółowością te samolociki z kretesem - chociażby to delikatne nitowanie na całej powierzchni (no może od spodu zanikają, ale kto by tam zaglądał)
Kolejna sporo mniejsza ramka z pokładem i kioskiem, któy w tej wersji Szczuki (seria X) jest przeuroczy z tym ścięciem, jak rasowe sportowe coupe


I ostatnia ramka z mnóstwem dupereli typu jakieś wręgi usztywniające kadłub, uzbrojenie, napęd, stery, peryskopy itp


Nalepki typowe dla zwezdy, tym razem również złote, a skromne (ale tylko na tabliczkę z nazwą modelu)

Zwezda dorzuciła sznureczek niby na olinowanie, ale jest tak gruby, że bardziej chyba dla beki:

I również dla beki dodana jest podstawka do prezentowania gotowego modeliku w sposób standardowy dla modelarstwa okrENtowego, czyli na bolcach. Ma ona chyba przedstawiać wzburzone morze:

Instrukcja montażu i kolorowe schematy malowania są dostępne na stronie Zwezdy.
Proponowane są dwie konkretne łódki w dwóch malowaniach każda - ale wszystko sprzed wojny.
Moje wrażenia ogólne są jak najbardziej na propsie. Ślady po wypychaczach są po wewnętrznych niewidocznych stronach elementów, jakieś zapadliska tworzywa, owszem, zdarzają się, ale nie ma jakiejś tragedii i zdrad jak w 7tepe, i chyba da się to łatwo skorygować.
Z OSTATNIEJ CHWILI: Kolega Sinusz podobno zdradliwie wycofał się z klejenia i malowania podwodnej łódki





