Paweł, raczej nie - wydawało mi się, że wyszpachlowałem całkiem ładnie, ale jak widać miejscami wylazło po malowaniu. Inna sprawa że się tak w oczy nie rzuca.
Z Palestyńczykiem nie pomogę, nie mój obszar zainteresowań.
Poprawiłem styk uszu do podnoszenia z wieżą i połączenia segmentów lufy (szczególnie to drugie mnie irytowało) zalewając Surfacerem, zaszpachlowałem też łączenia połówek wieży.
Standardowo oberwałem antenę i prowadnice rakiet. Dalej nie mam pomysłu na malowanie stelaża, chyba tylko podmaluję nieco innym odcieniem OD - na podrdzewiałą stal a'la Wilder nie mam ani czasu ani umiejętności.
To pomarańczowe miało być płachtą do identyfikacji, ale okazało się, że wozili ją głównie Amerykanie - dzięki Krzysiek!