


Nie mam ciśnienia na odtworzenie konkretnego egzemplarza, więc oznaczenia pewnie będą kombinowane z tego co mam w kalkomaniach. Nie jestem purystą i raczej mnie to nie zaboli.
Do modelu przysiadłem parę dni temu, pozalepiałem zbędne dziury, poszpachlowałem co nierówne i ogołociłem kadłub ze zbędnych detali. Słowem przygotowałem toto pod naklejanie blach, spawów i innych elementów. Słowem obieram złą drogę przez krew, pot, łzy i piętę. Całe szczęście na razie sprawia mi to frajdę i mam nadzieję że nie ciepnę tego w kąt. Jak mnie ta mydelniczka wkurzy zacznę coś malować, a co się będę!


Na razie wygląda raczej paskudnie, ale mam nadzieję że się to niebawem zmieni.









