Pierwsza była Latająca Krowa, z modelu Italeri (tego starego jak węgiel) z kalkomaniami Techmodu. Model ulepiony w okolicach roku '97-98.


Przeżywałem wtedy intensywną fascynajcę modelami Verlindena (kto nie przeżywał?)
Potem był M4 z Monogramu, to jest kurde mega dinozaur plastikowy. Jakoś mi wpadł w łapy okazyjnie. To też jakoś przełom wieków. Próbowałem z pigmentami pierwszy raz i nie wyszło (w sumie do tej pory z pigmentami mi nie wyszło). Ten model nieodmiennie powoduje u mnie lekkie zażenowanie.


I już po tym jak odkryłem że w internecie oprócz pań bez ubrań są też modele, to jak napatrzyłem się za dużo to ulepiłem M12 z Academy. Toto sobie chyba przemaluję, bo znalazłem fajne zdjęcia.


Tyle mam Shermanów zestarzałych, ot co. A starych półkowników trochę więcej, ale się lękam pokazywać w sumie.

