Po pierwsze trzeba z przodu wyciąć półkolistą dziurę, bo kabina nie miała sufitu nad deską jak to wymyślił projektant modelu:

Grubość ścianek przeszkadza w zrobieniu czegokolwiek , więc trzeba wyskrobać sensowne, oszukując oczywiście, bo pocienione są tylko od 1/4 z góry:

Potem wziąłem do ręki te wszystkie żywice jakie były w środku i postanowiłem je zostawić w woreczku, jakoś zachwytu nie budziły a co gorsza zdjęcia mi wpadły w łapy

No to wziąłem tam trochę plastiku i podłubałem, czeskie blaszki też jakoś nie podeszły, chyba za bardzo wymagający jestem
Fotelik dla kierownika - chyba Dzwonnik z Notre Dame tym latał

I zdjęcie rodzinne, w zasadzie wszystkie kawałki poza dźwigniami przełączników są zrobione, można składać do kupy, malować i zamykać kadłub:

Najdziwniejszy kadłub samolotu jaki dotychczas miałem na warsztacie, jakbym wnękę podwozia od bombowca w stylu B-29 detalował - okrągłe ścianki i pękata beczka a w środku miejsca tyle, że ze 4 pilotów by się zmieściło




