Ten oczojebny to się filtrami wytonuje - to nie problem.
A mnie to zawsze zastanawiało jak taki gostek w realu malował te wężyki. Musiał stać obok pojazdu, albo na nim (z ograniczoną swobodą poruszania, żeby się nie wypierniczyć) i ciągnął aerografem (

) wężyk tak daleko, jak sięgnął ręką. Natomiast na modelach zawsze widzę, że ręce musiał mieć jakieś teleskopowe, długie, bo wężyk zaczęty np. na wierzchu wieży zjeżdża ciągłą linią aż do podwozia. Ja bym tak nie potrafił, ale to niemiec, więc możliwe że da rade.
Z kolei z praktyki też dobrze wiem, że wężyki na modelach malowane krótszymi odcinkami po prostu źle wyglądają. Może Kondzik coś na to poradzi teraz, bo ma łep nie od parady.