a na znanej nazwie można coś zbudować ,a wiem że dużo pracy i nikt nie myśli co bedzie jutro tylko co dziś ,a jak znasz historie to powinniśmy brać lekcje z niemców zaczyna sie od pracy na młodych żeby zbudować coś w kraju a tu tylko puste dyskusje i szukanie dziury w całym ,czasem myśle że tu sie nic nie da zrobić
Dziękuję Kolegom.
Piszę to jako człowiek spotykający w swym życiu ludzi z twarzami. Oczywiście że zgadzam się z opiniami Kolegów i moje odczucia odnośnie tego skurwiela są takie same jak większości, albo może i każdego z nas.
Naprawdę fajne erwudziaki wychodzą z tego zestawu. Grupa oburzonych i oszukanych przez IGB pewnie czeka na nowy zestaw bez błędów za dwie dychy . To sobie jeszcze trochę poczeka...
no tak jest z betonem ,kierownictwo jeszcze w czasach komunizmu a inciatywa jest im chyba obca a jak by chcieli to by coś robili a my tu mamy nadzieje a oni mają nas głęboko bo by coś na 70 zrobili może na 100 zrobią coś:-D
Moje poglądy na rolę i miejsce modelarstwa w ludzkiej społeczności zmieniły się całkowicie w ciągu kilkudziesięciu lat mojego zainteresowania tym tematem. Żeby mnie nikt nie posądzał o uogólnienia, że czepiam się do wszystkiego, to wyjaśniam, że zawsze byłem fanem samochodowego modelarstwa klasycznego, co widać zresztą z moich wpisów. Powiązane jest to ściśle z moją pracą w samochodach przez całe życie. W powojennym pionierskim okresie lat 60-tych prekursorem i wyrocznią w modelach aut był pan Janowski, człowiek – omnibus, znał się na wszystkim i wszystko umiał. Tylko , że mnie już wtedy nie podobało się dłubanie w drewnie, a kartonówki miałem za nic. Pierwsze moje prace były z papier – mache ( wróć), ale to też nie było to, ale mogło być to, gdyby była większa dostępność do żywic i włókna szklanego ( takie czasy). Bardzo dobre plany p. Grochowskiego (syrena sport) i szczególnie liczne pana Dutkiewicza ujawniły przy okazji, że obaj panowie rysowali i pisali pięknie, ale modeli nie budowali. Trzeba było radzić sobie samemu, co już opisywałem. Kiedy nadeszły lata zwycięstwa boga – komercji, problem mod. klasycznego ( miniatur prawdziwych aut) zniknął całkowicie, zastąpił go zalew zabawek . Modelarstwo RC całkowicie opanowały pokraki ze sklepów, pędzące i fikające koziołki, ale do prawdziwych samochodów mało podobne. Jakieś tam mistrzostwa, tytuły, imprezy licznie organizowane przez producentów tych pokrak mają napędzać zabawkarzy do sklepów.