Czyli inaczej mówiąc Garbata Baba Jaga

Jak wspomniałem z kolegOM Sinusem dobiliśmy targu, On zlepi ze mna podłodkę, a potem ja zlepiam ZIŁA. Zmeczon juz nieco małością moich ostatnich produkcji, postanowiłem zrobić coś: dużego, prostego, bez blaszek, z niewielką iością dodatków własnych, za to z dużą powierzchnia do zabawy malowankami. Statek ten podwodny, należący do sił podwodnych Chińskiej Republiki Ludowej, nie ma nawet normalnej nazwy, ino numer, stąd zwę go garbatOM BabOM JagOM, 351 brzmi chujowo i bezdusznie. Zrobione jest tyle:
We Fujuzuku mam tera więcej czekania niż lepienia, więc sobie w międzyczasie strugam.....