Z jednej strony patrząc - fajny, coś się dzieje, ale z drugiej strony... fotki jakieś strasznie przepalone aż śruby temu statku zzieleniały (no chyba że to - nie - wina fotek...)
Zastanawia mnie koncepcja całości tego modelarskiego założenia:
- niby łódka w doku - OK.
- niby jakieś ludki kręcą się po pokładzie (matrosy? robotniki portowe?) - no OK, na łódce zawsze jest coś do roboty
ale jak oni tam wleźli?
chyba tylko wspinając się po łańcuchu, bo śladu jakiegokolwiek trapu z nadbrzeża doku (tak, nadbrzeże jest pewnie zaraz obok i jedynie nie załapało się na podstawkę) brak...
Ogólnie wrażenie pozytywne, tylko te fotki takie wypalone (albo kolory na modelu - jak to mawiało się w poligrafii, excusez-moi, "wyszczane"...)
Ja kaczki bym nie dał... co najwyżej sadzawkę
