W oczekiwaniu na ZAWDZIĘCZONE koledze Robertowi ciężaruffki i inne takie do 351, robię sobie takom małom rzecznom GWIAZDĘ ŚMIERCI. Kupiłem dawno temu i odleżakowała juz swoje w szafie, w której própuję ostatnio zrobić trochę miesca na modele co chciałbym sobie kupić Zachęcony ostatnim, nazwijmy to, sukcesem z wodą, idę za ciosem i ten też będzie plumkał w galarecie. Tyle tylko że kolorem ta galareta będzie raczej przypominać galaretę z nóżek, albowiem GWIAZDA ŚMIERCI przez 99,9% swoje dłuuugiej kariery posuwała po Jangcy...
Z niewiadomych przyczyn lubie patrzyć, jak robisz te łódeczki.
A jak woda już tak dobrze Ci wychodzi, to może następnego zrób zanurzonego Ubota w skali 1/72, ale tylko żeby mu peryskop ponad wodę wystawał. To by było jajo: wielki jak stół kawał wody i tylko peryskopek na środku, z odkosami. I napis wygrawerowany gotykiem na mosiężnej tabliczce "U-96, skala 1:72". Mosiężna grawerowana tabliczka dla dodania powagi i dostojeństwa, że to nie żart.
No i zapaskudziłem go już. Zostało okopcić kapę komina. Jako że to oleje więc teraz muszą trochę przeschnąć, jakos koło Łikendu wezme się za skłądanie go do kupy. Blachy tez juz mam wycieniowane i gotowe. No i jeszcze drewienko na ÓTkach trzeba ogarnąć, ale generalnie juz z górki
Kisiel na gotowo. Ostatecznie wyszło na to że się Japońcom spieszy nieco bardziej niż początkowo planowałem, no ale w sumie kto bogatemu zabroni? Będzie się trzeba teraz zabrać za blaszki, blaszeczki, blaszunie Sprężać się trza bo kolejni w kolejce już na plecy napierajO