Ostatnio tylko zakładam nowe tematy i nie kończąc poprzednich, ale staram się tak optymalizować czas na hobby, żeby każdą nieliczną wolną chwilę wykorzystać – bo wkrótce ich braknie dokumentnie.
Dziś chciałbym Wam przedstawić najpewniej ostatnią używaną bojowo kultową „Acht komma Acht”, czyli niemiecką armatę przeciwlotniczą Flak 37. Jak niejeden sprzęt o wartości muzealnej również ona miała swój łabędzi śpiew właśnie na Bałkanach. Tym jednak razem przeskoczymy z Bośni do Chorwacji.
Zacznijmy jednak od początku – skąd osiemdziesiątka-ósemka znalazła się w ojczyźnie Jospipa Broz Tity?
Sprawa jest stosunkowo prosta – tuż po zakończeniu II Wojny Światowej na terenie Jugosławii pozostało mnóstwo sprzętu po wycofującej się armii niemieckiej. Wśród niego było sporo artylerii. Ponieważ po wojnie armia jugosłowiańska nie była najsilniejsza, a lokalny przemysł nie był w stanie zapewnić jej dostaw, do służby wcielano wiele zdobycznych pojazdów i dział.
Niemieckie Flaki pod nazwą MO-88 D-56 i włoskie działa przeciwlotnicze znalazły swoje miejsce w bateriach obrony wybrzeża. Wykorzystywano je zarówno stacjonarnie w przygotowanych do tego bunkrach jak i jako baterie ruchome. Z biegiem lat ich liczba się zmniejszała, ale pewna ilość pozostała na stanie JNA aż do początku lat 90-tych.

Co ciekawe po wojnie dla „podwozia” Flaka też znaleziono przeciwlotnicze zastosowanie…

… ale wracajmy do głównego tematu.
Gdy w 1991 roku Słowenia odłączyła się niemal bezkrwawo od Jugosławii, a w jej ślady poszła Chorwacja, mniejszość serbska w tym kraju nie zamierzała patrzeć na to bezczynnie. Zamieszkiwała gównie biedną, górzystą i słabo zaludnioną wschodnią część Chorwacji, tzw. Krajinę. Tam powołano do życia Republikę Serbskiej Krajiny. Początkowo wspierana przez JNA faktycznie opanowała cały deklarowany jako serbski obszar, ale 60 tysięcy żołnierzy RSK(prawie 40% wszystkich mężczyzn w Krajinie!) nie mogło utrzymać frontu długości ponad 600 kilometrów.
W 1994 Serbska Krajina miała szanse zostać częścią składową Chorwacji z wielką autonomią – osobny prezydent, moneta, strefa zdemilitaryzowana od wojsk chorwackich itd., ale ani Chorwaci ani Serbowie nie byli tym zainteresowani.
W sierpniu 1995 RSK upada pod naporem chorwackiej armii, która liczy wówczas ponad 100 tys. żołnierzy. Operacja Burza w kilka dni przerywa serbski front i Chorwaci zdobywają stolicę chorwackich Serbów – Knin.
To właśnie tuż pod Kninem nagrano film, na którym widać interesującego nas Flaka 37.


Wszystko wskazuje na to, że należał on do 7. Korpusu Północnodalmatyńskiego, który na stanie miał dwa takie działa. To ten korpus operował wokół Kninu, nie ma więc mowy o pomyłce. Jaki był faktyczny udział osiemdziesiątki-ósemki w bojach w Chorwacji? Tego nie wiadomo, ale skoro ktoś usiłował ją odholować i porzucił dopiero w trakcie ucieczki, to raczej znaczy, że musiała mieć jakąś wartość bojową. Niestety, filmów lub zdjęć dokumentujących jej użycie brak.
Do budowy Flaka posłuży mi stary dobry zestaw Dragona, w starym dobrym wydaniu. Jak go sobie tak przeglądam, to przypominają mi się czasy, gdy zaczynałem sklejać, a wypasione Dragony w stosunkowo niskich cenach były marzeniem każdego modelarza… piękne czasy.

Pozdrowienia!





























