Czasem trzeba odpocząć od "poważnego" modelarstwa i zarzucić coś lżejszego na warsztat - wagowo, wymiarowo i tematycznie.
Wybór padł na T-80 z Miniartu, który chyba z 4 lata leżał u mnie w szafie. To w sumie moje drugie podejście do tego wybitnego pokraka, bo miałem ten model gdzieś tak z 10 lat temu - ale wtedy sprzedałem. Mimo to zawsze mi się podobał i cały czas ciągnęło mnie do tej przedziwnej konstrukcji... No i wreszcie nadszedł jego czas.
T-80 to takie nie-wiadomo-co, które powstało w mniej niż 100 egzemplarzach. Podobno kilka dotarło na front, a dwa jeszcze w 1945 roku były na stanie Armii Czerwonej. Tej myśli się chwyciłem i takiego właśnie starego frontowca chcę sobie zbudować.
Do przeróbek niektórych powierzchni i spawów zachęciły mnie zdjęcia oryginałów z różnych walkaroundów. Jakość spawów i płyt pancernych jest tak żenująca, że aż żal nie spróbować tego odtworzyć...


Niemniej, jak z czymś przedobrzę, albo coś nie wyjdzie to w sumie mi to lotto, bo model buduję dla złapania oddechu po miesiącu chorowania
Na razie przygotowany wstęp do rzeczonej faktury i miejsca pod spawy + troszkę drobnicy.



























