za namową kolegi Spottera postanowiłem założyć tutaj swój pierszy warsztat (oraz żeby chłopa na priv nie molestować, wielkie dzięki za dotychczasową pomoc i poświęcony czas). Jest to trzeci ulep po powrocie do składania modeli, jednakże ten dla odmiany chciałbym pomalować a nie opluć farbą jak dwa poprzednie. Tynki maszynowe aerografem mam już opanowane, wliczając w to losową fakturę. Teraz pora na coś innego.
Bujanie się z tym modelem to coś na zasadzie stosunku przerywanego, który trwa od września (z dużymi przerwami). Bardzo wiele rzeczy/etapów robiłem po omacku, wliczając w to sam montaż. No i stąd jest dość sporo zaniedbań, które wyszły dopiero po malowaniu podkładem. Brak świadomości faktu, iż do malowania cienkimi warstwami model musi być poskładany picobello, spowodował, że wygląda jak wygląda. No ale sporo się też przy nim nauczyłem, w szczególności właściwe planowanie, pracy z PE, chemią oraz narzędziami. Zacząłem go malować popełniając przy okazji większość możliwych błędów jak brak podkładu, mieszania emalii z alkoholem butylowym i próby malowania tymże radosnym roztworem, prób mycia plastiku white spirytem i tym podobne idiotyzmy. W końcu co zniszczyłem dokupiłem lub próbowałem z różnym rezultatem uratować, co brudne umyłem, złożyłem cuzamen i zamalowałem podkładem.
Założenia, które gdzieś tam sobie wstępnie określiłem to nauka modulacji kolorów oraz 'uwydatnienie' optyczne bryły, na dalszym etapie być może jakaś eksploatacja plus ogólny syfilis.
Docelowo chciałbym to pomalować w kolorze dunkelgelb. Wężykowe camo nie jest przewidziane, aczkolwiek nie jest też wykluczone. Bardziej istotne jest samo zrozumienie i opanowanie technik malarskich w stopniu minimum dostatecznym. I w tym miejscu gorąco proszę Was o pomoc w poprowadzeniu mnie przez ten proces. Będzie to niejako wątek wtórny, podobny temat był już kiedyś wałkowany przez Kamila i Spottera podczas malunków Flak'a 37. Nie wszystko jest dla mnie jednak jasne, więc krok po kroku będę wrzucał etapy. Wątek założyłem gdy zrobiłem względny porządek ze swoim aparatem, z szacunku do waszych umiejętności i prac nie chciałem katować was fotkami z telefonu.
Sprzęt, który mam do dyspozycji to H&S Infinity oraz stara Ultra z dyszą 0,2. Z chemii to Tamka akrylowa, ja wiem że paleta taka sobie, ale chodzą słuchy że to najłatwiejszy do opanowania akryl.
Ok, lecimy. Co wyczytałem w wymienionym wątku, to to że aby uciec od nudy dobrze jest pod kolor bazowy zarzucić jakiś brąz.



Na układ jezdny dałem czerń XF1, na to delikatnie XF10. Nie jestem w stanie wyczuć jak bardzo pokryć tym brązem spód pojazdu by nie stracić odcienia następnej warstwy, którą docelowo ma być XF15. Czy tyle starczy?


Wszelkie uwagi i sugestie będą mile widziane. Pozdrawiam, Michał





