Tematyka projektu raczej mi obca, nigdy szczególnie nie przepadałem za śniadymi, ale jak już wzajemnie się wybijają to chociaż na pożytek działają. Biało niebieskich robić nie będę bo jak wkraczają to od razu z kapitałem i zaczynają od kamienic. Rasowe brudasy to chociaż zaczynają wychodzą od ulicy - jakiś kebab etc. więc status chociaż w miarę zrównany z tubylcami. Nie żeby jakiś antysemityzm czy coś. Na tyle co pooglądałem na szybko to wychodzi, że w zasadzie bliskowschodnia Szyłka nie będzie jednolicie zielona. Bo te od NRD po DRW to się różnią małymi znaczkami przynależności. Oczywiście merytorycznie to jestem biedny - i teraz taki standard asymilacyjny- jak ktoś coś ma, wie, widział to niech wrzuca i pokazuje
Sama Szyłka, podobnie jak i większość tego typu socjalistycznego śmiecia, zazwyczaj pozostawała gdzieś tam na ostatnich planach moich militarnych zainteresowań, choć nie była mi taka obca. Jeszcze podczas pierwszych rodzinnych spacerków po Forcie IX "Czerniaków" na warszawskiej Sadybie, to okropieństwo wyłaniało się spośród zastępów innego złomu i straszyło swoją brzydotą, która to jest tak nie konwencjonalna, że mogłaby uchodzić za jakiś kanon w sztukach plastycznych. Kolejne starcia były już groźniejsze bo z użyciem ostrej amunicji! Podczas wojaży nad wrogim Wietnamem i Libią w symulatorze wszech czasów jakim jest LHX Chopper Attack z podaj 1990 roku, ZSU-23 było jednym z upierdliwszych narzędzi do robienia kuku moim śmigłowcom. Wówczas niestety, będąc nie obytym za bardzo w nazewnictwie takich wynalazków, nie kojarzyłem, że ZSU-23 z gry to ten straszak z muzeum. Doznania wizualne też nie ratowały sytuacji bo w grze szyłka wyglądał tak jak widać na podglądzie po lwej w kabinie:

Wraz z końcem ery gier pod DOSa nie nastał koniec zmagań z Szyłką. Męczy mnie ona niezmiernie do dziś podczas zmagań w LockOn Modern Air Combat i jego kolejnych odsłonach. Praktycznie zawsze, gdy wybieram się moim Su-25T na pogranicze rosyjsko-gruzińskie , zaczynam od szukania i jak się uda - unicestwiania - właśnie Szyłek. Ciężko je wypatrzeć w podczerwieni czy na zwykłym TV bo wiele się nie różnią na oko od innego śmiecia. Zwłaszcza z kilkudziesięciu kilometrów. Szyłka też swój rozum ma, radaru nie używa bez potrzeby, więc ciężko naprowadzić na nią jakiś pocisk naprowadzany na źródło fal radiowych. Na zbliżaniu strzela dopiero z ~2km, czyli wtedy kiedy dla samolotu jest już za późno na jakąś ofensywną reakcję. Pozostaje liczyć, że wywijas defensywny będzie szybszy niż obliczenia elektronicznego kalkulatora balistycznego. Na odejściu Szyłka może już sobie dłużej poszczelać bo do tyłu samolot nie ma za bardzo jak odpowiadać. Za to jak się już Szyłka zdradzi pierwszą serią i z oczy się jej nie zgubi można jakoś przeciwdziałać. Z tej gry obrazka nie wklejam bo tu wygląda tak jak wygląda faktycznie.
I po tym przydługim wstępie mógłbym zapodać in-boxa, ale jest za gorąco żeby chciało mi się go robić. Nie mówiąc o tym, że jest gotowy w najpomocniejszym sklepie modelarskim w kraju Nigdy nic tam nie kupiłem, ale przyznam często zaglądam pooglądać.

Wydanie z wersją 4M. Nawet na boxarcie Szyłka w jakimś bliskowschodnim klimacie. Dla podkreślenia, że trzeba się bać Szyłka szczela, a obok jakiś cywilny wrak. Air France chyba. Jak tylko się uporam z tym co mnie teraz tak męczy to pewnie zaczniemy.













