Wieża to żywiczny odlew Rafałowej i tutaj akurat robota ograniczyła się do zamocowania.
Najwięcej pięt, łez i bulu (zwykły ból przez ó byłby tutaj zbyt mało wymowny) miałem przy malowaniu i całej reszcie po, ze względu na ten jebany, mało wdzięczny kolor. W każdym razie jakoś udało się skończyć...












