Ze Stukasem uzgodniliśmy, że odpoczniemy od siebie i aby nie siedzieć bezczynnie w jego towarzystwie, zabrałem się za wiatraczka. Bez żadnych udziwnień, wzniosłych czynów itp. Prosto z pudła będzie.
Cel: malowanie, brudzenie, eksploatowanie itp. Taki test czegoś, czego jeszcze nie robiłem.
Mały in-box:



Faworyt malowania:

Wypraski:

Łopaty fabrycznie opadnięte:




Kiepska powierzchnia kadłuba, linie podziałowe i imitacja nitów. Szlifowanie, poprawianie linii i nakłuwanie nitów nieodzowne:



Co prawda kadłub już prawie doprowadzony do gładkości, a i linie i nity poprawione.
Szczęka buldoga jest już bardziej powierzchniowo gładka. I jak większość detali ma spore wylewki:

Rząd wielkości:

Sądziłem, że jutro albo pojutrze pokarzę zdjęcia w kolorze, a tu prawie we wszystkim trzeba najpierw polikwidować przesunięcia. Niektóre są nawet spore:



Zobaczymy co wyjdzie dalej...
