Jak zwykle na dedlajn dokończony niedokończony. Z kronikarskiego obowiązku prezentuję Junkersa D.I, jako pierwsze podejście do tematyki pierwszowojennej. Z obowiązku, bo daleki jestem od zadowolenia. Sam model byłby przyjemny, gdyby nie a) implementacja blaszek Parta; no i b) koszmarne kalkomanie, niszczące cały efekt :-/
Podziękowania dla Radka K. za żywiczne odlewy wydechów.
Czuję się jednak wkręcony w tematykę, i na pewno znowu zmierzę się z szmatopłatami, tym razem już nie blaszanymi
Sympatyczny, sam się na niego czaiłem swego czasu. To ten krótki czy długi? Może by go trochę poobdzierać? Amelinium daje tu spore możliwści do popuszczenia cugli....
jakiś taki niedokończony, płaski. nie marudze o obicia, bo jak robiłem kwerende na okolicznosc J.I swego czasu , to odkryłem, ze niby amelinium, a jednak powłoki lakiernice zawsze były w stanie idealnym. ale cośtamcośtam można było jednak pozmyślać:>
Zgodzę się z przedpiscą, ze niedokończony. Presja czasu To jest krótki, i zakupię sobie jeszcze długiego, tym bardziej, że Radek poza wydechami zrobił mi żywiczny wierzch kadłuba z prawidłowym użebrowaniem. Tylko drugiego zrobię już z minimalnym użyciem blach, w czekoladowym kamuflażu i zjechany.