Przyszedł czas na koła.
Koła a szczególnie ciekawe ich kolorowanie, zawsze stanowią dla mnie trudne wyzwanie (że nawet nie czuję, jak rymuję). Szukając pomysłów w wydawnictwach modelarskich przekonałem się, że nie tylko dla mnie.
Zacząłem od czarnej felgi i piaskowej bazy na oponie. Następnie przecierki suchym pędzlem z farby dark rubber od Vallejo. Dalej poprawka efektów przy pomocy farb olejnych (przyciemnienia gumy i brud).
Póżniej doszły okurzenia aerografem z farby sandy dust od Modellers World.
Dalej piasek i wyschnięta ziemia z siuwaksów w zakamarkach bieżnika. Z założenia pojazd miał być nieużywany od jakiegoś czasu. Ze zgromadzonych zdjęć wynikało, że suche błoto może pozostawać bardzo długo na nieużywanych oponach.
Na koniec przecieka z pigmentu Wildera rozpuszczonego w łajt spirycie, aby przywrócić więcej gumowych powierzchni.
I tak sześć razy.
Kabina.
Tutaj zabawa rozkręciła się na dobre. Chciałem spróbować uzyskać efekt kilku odcieni zielonego, jakimi kabina była przemalowywana podczas swojego żywota. Efekt farby wytartej i wypłowiałej.
Dodatkowo wgnieciony dach z kałużą wody.
Na początek, eksperymenty przeprowadzałem na tylnej ścianie kabiny. Na początek rdzawy podkład Tamiya nato brown, lakier do włosów, tamiya sky, przecierki, płyn maskujący (zawdzięczony
Bohdanowi),
następnie Tamiya Khaki XF-49, chipping fluid,
flat green XF5, przecierki, chipping fluid i rozjaśnienia zielonym Lifecolorem UA 411. I znowu przecierki. Wszystkie kolory delikatnymi, nierównymi warstwami.
Na dachu dodatkowo rdza z kultowego zestawu rust and dust Lifecolora, malowana pędzlem. Korekty farbami olejnymi (ten sam zestaw jak przy malowaniu ramy)
Oceńcie i dajcie znać co ewentualnie trzeba poprawić (zakładam optymistycznie, że nie wszystko).