Tymczasem, ostatnie dwa wieczory zajęło mi mazianie kamuflażu na JP. Na tym wozie powyżywam się brudzeniem. Na pojazd siadły kaleczki i zaczynam "bicie". Kamuflaż udowodnił mi, że sprzęt do malowania mam już taki sobie, ale co gorsza ostro zardzewiałem.
Namiot do zdjęć schnie w piwnicy, dlatego foteczki jeszcze z warsztatu.







