Strona 3 z 7

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: ndz 26 wrz 2021, 14:20
autor: Thalgonis
Obrzezanego. Niestety, musi się mieścić w moich historycznych widełkach czasowych ;-)

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: ndz 26 wrz 2021, 14:27
autor: Chudyhunter
Nie 39 tylko 35 i to jest prawdziwy statek dla prawdziwych mężczyzn :D Nie jakaś popierdółka dla tych co muszą podbudowywać swoją męskość ilością kominów :lol: :lol: :lol:

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: ndz 26 wrz 2021, 14:30
autor: Thalgonis
A! Dzięki Chudy :lol:

PS. ale wątek jest o innym blacharzu i skoro się powiedziało „A” (a raczej „W” w nazwie wątku ;-) ) to trzeba to A pociągnąć :mrgreen:

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: ndz 26 wrz 2021, 14:37
autor: Chudyhunter
Thalgonis pisze: ↑ndz 26 wrz 2021, 14:30 A! Dzięki Chudy :lol:
Nie ma za co! Też go mam :D

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: ndz 26 wrz 2021, 15:03
autor: Szydercza Gała
No ja PRAWIE kupiłem tego PRAWDZIWEGO Szlezwika, z zamiarem przerobienia go na Pommerna, ale mi przeszło, bo pokazał się Langlej. Dla nie znających historii wyjaśniam że Pommern malowniczo zamienił się w atomowy grzyb w nocnej fazie bitwy jutlandzkiej, pociągając na dno całom załogę. Wiadomo, dobry Niemiec, martwy Niemiec :lol:

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: ndz 26 wrz 2021, 15:33
autor: levee
Szydercza Gała pisze: ↑ndz 26 wrz 2021, 15:03 Dla nie znających historii wyjaśniam że Pommern malowniczo zamienił się w atomowy grzyb w nocnej fazie bitwy jutlandzkiej, pociągając na dno całom załogę.
Czyli som dowody na urzycie broni jondrowej dużo wcześniej niż mówiom w szkołach

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: ndz 26 wrz 2021, 15:45
autor: Szydercza Gała
Obyło się bez atomu, torpeda ożeniona z komorom amunicyjnom dała ten sam rezultat grzybiany :lol:

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: pt 01 paź 2021, 11:40
autor: Thalgonis
Ameryki nie odkryję, ale muszę tu, bo mnie wapory rozsadzają :P :D Jakość tego flyhawka to jakiś obłęd! Te moje poprzednie (Revell i Trumpeter) to przy tym - parafrazując modne kiedyś określenie - wyroby modelopodobne ;-)... Czytałem niedawno recenzję king tigera FH w 1:72 - jeżeli w 1:700 jest taka szczegółowość, to tam strach będzie otworzyć pudełko, bo jeszcze Małysz wyskoczy ;-)

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

PS. właściwie to strach będzie malować, żeby nie zalać farbą - nawet mocno rozcieńczona - tych szczegółów :mrgreen:

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: śr 20 paź 2021, 19:00
autor: Thalgonis
Dwa pytania + prośba...

1. mam górę tego co na zdjęciu maznąć na żółto -> pyndzel czy aerek? Przez te łebki po bokach - które mają być szare - chyba nie da się boków dobrze zamaskować do malowania aerkiem...

Obrazek

2. dotychczasowe pływające cuda, które robiłem, miały pokłady drewniane - ten ma metalowy. Malować to tak jak przy pancerce, że niby każdy panel ma rozjaśniony np. środek? Bo widać wyraźny podział tego pokładu właśnie na panele...

Prośba:
czy ktoś malujący aerkiem farbami Lifecolor mógłby łopatologicznie wyłożyć całą tę „kosmiczną” technologię używania tychże farb? Mam od nich ichni rozcieńczalnik, dodaję retardera, mocno rozcieńczam, a mimo to albo nie psika, albo pluje farbą i mam na powierzchni kropelki zamiast aerozola... :? Tamką, mr.hobby dobrze mi wychodzi, a tym ni chu chu...
Aerek to iwata hp-bh <- ale to przecież nie ma znaczenia...

Re: [W] Konigsberg 1940 (Flyhawk, 1:700)

: śr 20 paź 2021, 19:43
autor: Chudyhunter
Uno. Fukania normalnie aerkiem i zrob cieniowanie. Dyndzle podmalujesz z pedzla. Ja bym nawet tego nie maskował, a jeśli juz to tylko lufy.
Due. Dokładnie tak
Tre. Niestety mam 6 zestawów lofecolorow do okrętów i za cholere nie potrafię nimi malować. Farby się skraplają na malowanej powierzchni i jak dla mnie mają za gruby pigment. Wolę już robić mieszanki Tamki, niż malować LF. Ale nie ma tego złego, przy ajmniej mam wzorniki kolorów do miesania tamki :D