Jakoś tak bardzo powoli idzie mi praca nad kadłubem, ale chyba już mam z górki.
Kadłub został zamknięty, dokończyłem wszystkie detale i malowanie kokpitu, zamknąłem go owiewką (chyba nic nie pękło), pozamykałem wszystkie żywiczne wnęki podwozia oraz hamulec aerodynamiczny oraz zlikwidowałem wszystkie szpary i nierówności.
Dodatkowo okleiłem cały kadłub blaszkami Eduarda.
Wygląda następująco:
Teraz położę odrobinę surfacera na miejsca gdzie szlifowałem i dokonam ewentualnych ostatecznych korekt.
A tak wygląda zamknięta kabina.
W ostatniej chwili zerwałem blaszkę Eduarda z owiewki. Eduard wymyślił sobie, że pod owiewkę trzeba wkleić dwie pary blaszek, czyli w efekcie pomiędzy owiewką i kadłuba pojawia się spora szpara. Nijak nie udało mi się tego jakoś ładnie zamknąć, więc zerwałem blaszkę i zostawiłem tylko tę, którą przykleić należy na ramie kabiny. W końcu mój samolot będzie miał owiewkę zamknięta, więc ta blacha w zasadzie jest kompletnie niepotrzebna. Zostawiłem tylko lusterko.
A tak od spodu wyglądają oprawione przeze mnie elementy żywiczne. Na oko nie widać żadnych szpar, surfacer pewnie mnie wyprowadzi z błędu, no ale to już będzie tylko kosmetyka.
Nie wyszło idealnie, widać nierówności tam gdzie sztukowałem białym polistyrenem, ale na szczęście to głównie na środku szerokości komory podwozia, gdzie będą zamontowane wielki pokrywy, które w praktyce zasłonią większość tych niedoróbek.
Krawędzie na bokach komory będą zaś "zamaskowane" skrzydłami, więc tam też specjalnie nie szalałem.
