Wczoraj wieczorkiem chciałem być grzecznym, poprawnym obywatelem.
Dojeżdżam więc Al. Wilanowska do Sikorskiego (chyba również alei).
Pierdyliard pasów w każda stronę, selektywne światłą i inne bajery.
Na światłach stoi 9 może 10 samochodów więc luzik.
Jako, że uważnie wczytywałem się w nasze dywagacje pomyślałem sobie w swoim małym móżdżku "Nie przepychamy się. Stoimy grzecznie i czekamy na swoją kolej).
Start normalnie jak w F1
Pomarańczowe, zielone.
Ja chce w rure, bo dla mnie to przeca tylko manetkę odkręcić.
A tu lipa.
Wszyscy stoją.
No myślę.
Pewno stado rowerzystów, skuterów i innego blokującego ruch ustrojstwa.
Ale się wychylam a tam.
Huja. Same samochody.
O pierwszy ruszył.
Drugi coś pierdnął i też się toczyć zaczął.
No myślę nie jest źle.
A co to.
Ze sześć przejechało, każdy ruszając z opóźnieniem, a tu pomarańczowe (zwane kiedyś żółtym) się zapaliło i po ptakach.
I powiem wam szczerze. Pierdole, będe się przepychał.
Bo jak się każdy zabiera za wajchlowanie biegami sprzęgła wciskanie dopiero jak mu się zielone zapali. A przy okazji co drugi jeszcze musi gluta z nosa wcześniej wydłubać to żadna zabawa na tych światłach jest.
Ja po prostu daje w rure i już mnie nie ma. Bez wajchlowania, wciskania i w nosie dłubania.
Więc nie mówcie mi o tym kto blokuje ruch. Bo to chyba nie ja jestem.
Polskie Drogi
Re: Motur vs balszak
Pytania które zadał Tomek można rozwinąć:
Jak to jest z policją parkującą na ścieżce dla rowerów? ( o normalnych samochodach nie wspomnę, bo to policja ma świecić przykładem, nonie?)
Co z osobami pogrążonymi w egzystencjalnych dysputach na środku ścieżki rowerowej?
Jak to jest że do projektowania przebiegu ścieżek rowerowych zatrudnia się osoby o najbardziej pokrętnym poczuciu humotu?
Jakim przepisem zasłaniają się osoby pchające wózek albo wyprowadzające pieska na ścieżce owej?
Z drugiej strony, z perspektywy pedałowania, niespecjalnie rozumiem kamikazdze na dwóch kółkach który uważa że zawsze się przmknie i zmieści. Ok, adrenalina, życie w napięciu. Ale mimo wszystko tylko jedno to życie. Raz się trafi na anemika który nie zdąży nadepnąć na hamulec i pozamiatane. Pan Szołajski będzie w Stop Drogówka mógł smutnym głosem wygłosić moralizatorski tekst.
Osobna kwestia to OC, które mało który rowerzysta raczy posiadać.
Zauważyłem zabawną regułę, mianowcie jak pojawia się temat "złych rowerzystów" którzy za nic mają wszelkie narodowe świętości (w tym konieczność zatrzymywania się na czerwonym np), to zawsze towarzyszy temu mnóstwo komentarzy święcie oburzonych kierowców, "że karać!", "że przecież przepisy!!", "że PoRD nie znają!!!". W Polsce oczywiście wszyscy jeżdzą samochodami jak bozia przykazała. Nikt nie przekracza prędkości, nie wyprzedza na trzeciego, wszyscy respektują znaki, każdy zatrzymuje się na żółtym, jeżdżą na suwak, puszczają pieszych i w ogóle są dla siebie mili i uprzejmi.
Nie jestem przeciw jedno-, cztero- czy n-śladom. Jestem przeciw idiotom.
Jak to jest z policją parkującą na ścieżce dla rowerów? ( o normalnych samochodach nie wspomnę, bo to policja ma świecić przykładem, nonie?)
Co z osobami pogrążonymi w egzystencjalnych dysputach na środku ścieżki rowerowej?
Jak to jest że do projektowania przebiegu ścieżek rowerowych zatrudnia się osoby o najbardziej pokrętnym poczuciu humotu?
Jakim przepisem zasłaniają się osoby pchające wózek albo wyprowadzające pieska na ścieżce owej?
Z drugiej strony, z perspektywy pedałowania, niespecjalnie rozumiem kamikazdze na dwóch kółkach który uważa że zawsze się przmknie i zmieści. Ok, adrenalina, życie w napięciu. Ale mimo wszystko tylko jedno to życie. Raz się trafi na anemika który nie zdąży nadepnąć na hamulec i pozamiatane. Pan Szołajski będzie w Stop Drogówka mógł smutnym głosem wygłosić moralizatorski tekst.
Osobna kwestia to OC, które mało który rowerzysta raczy posiadać.
Zauważyłem zabawną regułę, mianowcie jak pojawia się temat "złych rowerzystów" którzy za nic mają wszelkie narodowe świętości (w tym konieczność zatrzymywania się na czerwonym np), to zawsze towarzyszy temu mnóstwo komentarzy święcie oburzonych kierowców, "że karać!", "że przecież przepisy!!", "że PoRD nie znają!!!". W Polsce oczywiście wszyscy jeżdzą samochodami jak bozia przykazała. Nikt nie przekracza prędkości, nie wyprzedza na trzeciego, wszyscy respektują znaki, każdy zatrzymuje się na żółtym, jeżdżą na suwak, puszczają pieszych i w ogóle są dla siebie mili i uprzejmi.
Nie jestem przeciw jedno-, cztero- czy n-śladom. Jestem przeciw idiotom.
Re: Motur vs balszak
Lejgo_inc pisze: Jakim przepisem zasłaniają się osoby pchające wózek albo wyprowadzające pieska na ścieżce owej?
Takim, że pedalaże musza miec specjalne podłoże żeby im kostki nie poszły a dzieciaka w wózku można targać po polbruku tak że niemal nie dostanie epilepsji. Ja tam takie matki i ojców rozumiem. Nie jest niczym przyjemnym po kostce jaka brukowane są obecnie chodniki jeździć wózkiem który od nierówności i łączeń polbruku cały drga i sie trzęsie.
Nikt nie jest świety tylko że mnie chroni zderzak kilka systemów bezpieczeństwa i poduszki powietrzne a rowerzyście rzadko kiedy mają kaski.Lejgo_inc pisze: Zauważyłem zabawną regułę, mianowcie jak pojawia się temat "złych rowerzystów" którzy za nic mają wszelkie narodowe świętości (w tym konieczność zatrzymywania się na czerwonym np), to zawsze towarzyszy temu mnóstwo komentarzy święcie oburzonych kierowców, "że karać!", "że przecież przepisy!!", "że PoRD nie znają!!!". W Polsce oczywiście wszyscy jeżdzą samochodami jak bozia przykazała. Nikt nie przekracza prędkości, nie wyprzedza na trzeciego, wszyscy respektują znaki, każdy zatrzymuje się na żółtym, jeżdżą na suwak, puszczają pieszych i w ogóle są dla siebie mili i uprzejmi.
Jeśli odpukac spowoduje jakieś zdarzenie na drodze to jestem ubezpieczony a rowerzysta nie
Jeśli przekrosze prędkość będe wyprzedzal na trzeciego, lamał inne przepisy to Policja Drogowa wlepi mi mandat a w przypadku rowerzysty - nie tak dawno w Krakowie Straż Miejsca złapała pedzacego i lawirującego pomiędzy przechodniami rowerzystę - wlepiła mu mandat i co.... pojawilo sie kilka artykułów w prasie lokalnej o tym że niesłusznie kara się rowerzystów....
Ja też jestem przeciw idiotom. Jednak trzeba sobie uświadomić jedna rzecz: wszyscy jesteśmy urzytkownikami drogi i odpowiadamy za bezpieczeństwo na niej. Na drodze nie ma świętych krów bo to nie Indie kochani i jeśli chcecie, mówie tu do rowerzystów, byc traktowani na drodze fair to musicie na siebie przyjąc pewna odpowiedzialność.
Re: Motur vs balszak
Dokładnie tak jak ja.Lejgo_inc pisze: Nie jestem przeciw jedno-, cztero- czy n-śladom. Jestem przeciw idiotom.
Dla równowagi, samochody parkują tak, że utrudniają życie innym (wiem, że to brak parkingów. ale widziałem nie raz nie dwa idiotów parkujących na torowisku bo oni tylko na chwilę do sklepu...), motocykle i samochody jeżdżące z taką prędkością po mieście, że zagrażają wszystkiemu dookoła, złosliwych kierowców itd.
Idiotyzm to domena idiotów, a nie jakiejś grupy.
Re: Motur vs balszak
Dobre!tankmania pisze:No więc zgadzamy się z tym co napisałem i nie rozumiem tego "udowadniania czegoś" od 4 stron.
"Ci źli rowerzyści" kontra "dobrzy kierowcy"? Przecież to bez sensu. Idioci są z każdej strony. Dodam jeszcze tylko, że zgodnie z przepisami nie w każdej sytuacji rowerzysta musi jechać po ścieżce rowerowej.Tomasz Mańkowski pisze:I mam kilka pytań to fachowców od przepisów ( z punktu widzenia rowerzysty )
Re: Motur vs balszak
trl pisze:"Ci źli rowerzyści" kontra "dobrzy kierowcy"? Przecież to bez sensu. Idioci są z każdej strony.Tomasz Mańkowski pisze:I mam kilka pytań to fachowców od przepisów ( z punktu widzenia rowerzysty )
Tak, i to własnie idioci sa odpowiedzialni za wizerunek całej grupy, nieważne czy to rowerzyści, kierowcy samochodów czy motorów. Na drosze zabija głupota a nas wszystkich różni jedynie margines błądu który dla każdego użytkownika jest inny - jedni maja pancerz i dobry kask inni poduszki powietrzne a jeszcze inni wola poczóc wiatr we włosach i jechac bez pasów, kasku czy pod prąd.
Re: Motur vs balszak
Dlatego nadrzędną niepisaną zasadą dla rowerzysty jest: "pierwszeństwo ma bardziej opancerzony". 
Re: Motur vs balszak
Jeżdżąc po krakowskich drogach jako kierowca samochodu poddaje pod wątpliwość istnienie takie zasadytrl pisze:Dlatego nadrzędną niepisaną zasadą dla rowerzysty jest: "pierwszeństwo ma bardziej opancerzony".
Re: Motur vs balszak
To że się ludzie o skłonnościach autodestrukcyjnych do niej nie stosują to swoją drogą.
- Tomasz Mańkowski
- Posty: 576
- Rejestracja: sob 23 cze 2012, 14:55
- Lokalizacja: na południe od Warszawy
- Kontakt:
Re: Motur vs balszak
Rozumiem, że fakt postawienia znaku "zakaz wjazdu rowerom" nie powoduje u rowerzysty konieczności zmiany trasy z dwupasmówki na drogę oznaczoną "droga tylko dla rowerów"...trl pisze:"Ci źli rowerzyści" kontra "dobrzy kierowcy"? Przecież to bez sensu. Idioci są z każdej strony. Dodam jeszcze tylko, że zgodnie z przepisami nie w każdej sytuacji rowerzysta musi jechać po ścieżce rowerowej.Tomasz Mańkowski pisze:I mam kilka pytań to fachowców od przepisów ( z punktu widzenia rowerzysty )
Przykład z dzisiejszego poranka...
Dwupasmówka łącząca wieś w której mieszkam, z sąsiednią, akurat Warszawą...
W obrębie mojej wsi, przy dwupasmówce stoi znak "zakaz wjazdu rowerom", a obok dwupasmówki leci nowo wybudowana droga "tylko dla rowerów".
Niestety od granicy Warszawy droga tylko dla rowerów znika - znika też i zakaz na dwupasmówce.
Od Warszawy zasuwa rowerzysta, przejeżdża obok wjazdu na drogę dla rowerów, nie reaguje na zakaz wjazdu rowerom, tylko posuwa dwupasmówką przed siebie...
Czy w tej sytuacji ten rowerzysta jedzie poprawnie ( zgodnie z przepisami ) czy też nie...

