Witam znowu. Dziękuję koledzy za słowa uznania

Przybywam z kolejną porcją moich wycinanek.
Tak na początek okratowanie chłodnic oleju.
Dorobiłem dwie gaśnice - obowiązkowe w stereotypowym Shermanie

Jedna znajduje się pod fotelem dowódcy, a druga przy nodze strzelca przedniego.
Silnik okazał się trochę przydługi. Starter nie mieści się w komorze. Sam silnik jest w dobrym miejscu. Obwiniałbym w tym przypadku trochę za krótką komorę oraz zbyt długi silnik. Widziałem na żywo model M3 Lee Miniartu i tam silnik też nie pasował tak jak powinien. Porównując go z oryginałem widać, że miejscami mijają się proporcjami.
Ale i na to coś poradzimy! Rozciąłem silnik na dwie części i zeszlifowałem ile było trzeba.
I teraz ładnie pasuje
Zabrałem się za stanowisko kierowcy. Na bazie zestawu RFM'u zrobiłem kilka elementów. Najpierw wał, który przekazywał moment obrotowy z popychaczy pedałów, na cięgna sterujące.
Pedał sprzęgła.
Połączone.
Dźwignie hamulców.
Wał.
Od strony komory silnikowej wystawało takie cuś. Dorobiłem to z kawałka przegubu z poprzedniej skrzyni biegów.
Przenieśmy się do skrzyni biegów. Na lewej ściance skrzynki na peryskopy znajdował się uchwyt na pistolet maszynowy M3 "grease gun".
Podobny uchwyt znajdował się też po prawej stronie pod skrzynką. Na zasobniku na skrzynkę amunicyjną było miejsce na latarkę.
Obrazek przedstawia właz kierowcy. Po lewej mamy sprężynę pomagającą otworzyć właz, a po prawej dźwignię blokady.
Przewód biegnący po przedniej płycie zasilał wentylator. Za wentylatorem umieściłem jeszcze jedną skrzynkę od interkomu.
Na prawą ścianę kadłuba przykleiłem 8 uchwytów, do których można było przywiązać plecaki i inne takie.
Trochę dupereli na wieży.
Uzupełniłem też okablowanie oświetlenia.
Na prawej ściance pojawiła się podstawa pod fotel dowódcy. Poniżej na lewo od fotela znajduje się latarka. Dalej z przodu jest skrzynka do kontroli interkomu (czyli systemu do porozumiewania się wewnątrz czołgu). Ze skrzynki wychodzą dwa przewody z końcówkami, do których celowniczy i dowódca podpinali słuchawki wraz z mikrofonami. Dźwignia między fotelem, a interkomem pozwalała dowódcy na obracanie wieżą, dzięki czemu mógł on szybciej naprowadzić celowniczego na cel. Spod dźwigni wychodzi przewód i idzie aż do mechanizmu obrotu wieży.
Inny widok na skrzynkę od interkomu.
Po drugiej stronie jest podobna skrzynka, tym razem z tylko jednym kablem wychodzącym, do którego podpinał się ładowniczy.
Odlałem w żywicy pokrowiec na lornetkę i fotel dowódcy.
Wreszcie dorobiłem drążek, którym celowniczy obracał wieże. Jak to działa każdy chyba wie. Przechylamy w lewo, kręcimy w lewo. Jak przechylimy w prawo, to kręci się w prawo. Pozycja pionowa - wieża się nie rusza. Ciekawostka: W firefly'u drążek był przechylony o jakieś 45° w lewo, więc pozycja pionowa powodowała obrót w prawo.
Mały wykład o peryskopie celowniczego. Peryskop ten w odróżnieniu od peryskopów innych członków załogi był wyposażony w lunetę z różnym przybliżeniem (w zależności od wersji) i siatką celowniczą. Także celowniczy nie zawsze musiał się schylać do głównej lunety, żeby wycelować. Poniższy fragment z książki R. P. Hunnicutt'a opisuje rozwój peryskopu celowniczego. Na początku w shermanach z armatą 75mm był montowany peryskop M4. Jego luneta nie miała jednak powiększenia. Potem został on zastąpiony przez wersję M4A1, który tym razem miał powiększenie na poziomie x1.44. Peryskop ten był również montowany w czołgach z armatą 76mm. Miał on jednak inną lunetę. Lunety te różniły się zapewne tylko siatką celowniczą, ponieważ armaty 75 i 76mm miały inne charakterystyki. Peryskopy z serii M8 i M8A1 były nieco dłuższe od M4A1 i miały większe powiększenie wynoszące x1.8. W późnym okresie wojny wprowadzone zostały persykopy M10. Od swoich poprzedników dość mocno różniły się wyglądem zewnętrznym. Posiadały też 2 lunety. Jedną bez powiększenia do strzelania na bliskie odległości, oraz drugą o powiększeniu wynoszącym aż 6x! Dla porównania główny celownik w Shermanie 76mm miał powiększenie 5x. Potem wprowadzono jeszcze peryskopy M16, które były podobne do M10.
Peryskop M4A1.
Dłuższy peryskop M8A1.
Peryskop M10.
Podstawa pod peryskop w Shermanach 76mm.
Tutaj przykład użycia peryskopu M4A1.
A tutaj M10.
U siebie postawiłem na konfigurację: późna podstawa i peryskop M4A1. Zestawowy peryskop uległ lekkiej przeróbce. Przede wszystkim okazał się nieco za krótki, więc rozciąłem go na dwie części i wstawiłem pasek polistyrenu. Dodałem też element do którego przytwierdzona była dźwignia łącząca peryskop z armatą. Z dwuskładnikowej szpachli Tamiyi dorobiłem poduszkę, na której celowniczy opierał głowę.
Mechanizm podnoszenia armaty. Jeszcze bez korbki.
Przypomniało mi się, że na wieży powinien znaleźć się otwór na granatnik i niewykorzystywane miejsce na antenę.
Zacząłem od otworu.
A jak jest otwór, to w środku też coś musi być. Oto 2 calowy granatnik Mk. 3.
I tak po połączeniu mosiężnych rurek, kawałków wyprasek, polistyrenu i cynowych drucików powstał chyba najbardziej zdetalowany pojedynczy element w tym modelu, którego i tak nie będzie widać
Zrobiłem niewykorzystane miejsce na antenę. Najpierw wywierciłem otwór.
Potem wstawiłem kawałek polistyrenu z mniejszym otworem.
Na to poszedł okrągły kawałek polistyrenu o nieco mniejszej średnicy od otworu, tak żeby została szpara. I na koniec przykręcona śrubami pokrywka.
Tak to wygląda w środku. Tutaj zdjęcie z wnętrza filmowej "Furii".
A tak w modelu.
Kolejny element, którego się trochę bałem ale nie był taki straszny. Celownik M71D z powiększeniem 5x.
Worek na łuski do kaemu wieżowego.
Zrobiłem pierwszy element na przyszłą dioramkę/winietę. Podstawka pod wieże.
Zrobiłem ją na bazie jedynego zdjęcia takiej podstawki jakie znalazłem. Zdjęcie pochodzi z linii produkcyjnej Pershingów i Shermanów. Okres zapewne powojenny.
Koło strzelca kadłubowego znajdowały się uchwyty na trójnóg do browninga 0.303 cala i zapasowe lufy do tego karabinu.
Przewody prowadzące zasilanie z kadłuba do wieży.
Mimo takiego układu, podłogę dalej będzie można zdjąć.
Lekko przerobione, zestawowe rury wydechowe.
Z aluminiowej blaszki dorobiłem krawędzie na podłodze i koszu wieży.
Ostatnio robiłem trochę więcej na zewnątrz pojazdu. Wymieniłem sobie lufę na metalową M1A1C z Def. Model. Głównie z powodu nieco startego detalu osłony gwintu na końcu plastikowej lufy.
Bardzo ładny detal!
Przykleiłem narzędzia.
Tylne lampki.
I jeszcze blaszkowa osłona przedniego reflektoru.
Kolejne narzędzia. Wymieniłem też tylną półkę na blaszkową. Jak już miałem to czemu nie? Nie jestem zbyt dobry w blaszkach więc był to fajny trening.
Skrzynka wróciła na swoje miejsce. Wycior, który normalnie znajdował się pod półką przeniosłem na skrzynkę. Przemawiały za tym 3 rzeczy. Po pierwsze gdyby wycior był na swoim miejscu to skrzynka byłaby wysunięta do tyłu bardziej niż na zdjęciu oryginału. Po drugie gdyby wycior był na swoim miejscu, to załoga nie miałaby jak go wyjąć, ponieważ byłby pod skrzynką. A po trzecie na zdjęciu oryginału na skrzynce leży coś co przypomina i pasuje długością do wspomnianego wycioru.
Wkleiłem też dwie osłonki peryskopów. Jedną trochę pogiąłem.
Wkleiłem osłonę wlotu powietrza.
I jeszcze taki smaczek. Blaszkowy peryskop włazu ładowniczego. Wkleiłem go pod kątem. Ten zestawowy był ustawiony równo.
Tak na prawdę jest podwójny smaczek, ponieważ sam peryskop nie jest włożony. Wkleiłem samą podstawę.
Sam peryskop położę gdzieś luzem wewnątrz czołgu.
Przeglądając dzisiaj jedną z książeczek z serii "ŚLADAMI POLSKICH GĄSIENIC", a konkretnie Tom. 14 o 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej natknąłem się na taka oto fotografię. Przedstawia Shermana IIA bardzo podobnego do "mojego czołgu". Na pewno przechodził modyfikacje u tego samego majstra. Skrzynka na kadłubie jest przytwierdzona do złożonej półki, na skrzynce tak samo jak na moim Shermanie leży wycior do lufy. Oznaczenia są namalowane dokładnie w tych samych miejscach, a jak wiadomo w 1 Dywizji były one malowane dość losowo. Na skrzynce wieżowej jest natomiast namalowany biały pasek, który może odpowiadać cyfrze "1". Sherman ten pochodzi również z 1 Pułku Pancernego ze szwadronu dowodzenia, lub 1 szwadronu (na skrzynce kadłubowej jest trójkąt, lub rąb) Na moim Shermanie również dopatrzyłem się trójkąta, lub rąbu (trzeba się bardzo dokładnie przyjrzeć, ponieważ fotka nie jest najlepszej jakości). Tak więc bardzo prawdopodobne, że gdzieś w tej kolumnie jedzie też mój Sherman!!!
