BRAVO 6
: pn 08 sie 2016, 19:21
Pojawiły się liczne pytania o jakośc figurek BRAVO6. Pisali w tej sprawie także goście z zagranicy a nawet z sosnowca. W takiej sytuacji nie można było dłużej zwlekać. Wyciągnąłem zatem stareńką recenzję którą pisałem do szmaty. tak to szło:
Zawsze niezwykle cieszy mnie pojawienie się nowych pozycji w ofercie Bravo 6. Nie dlatego, że NAM to moja ulubiona tematyka, lub że w głowie natychmiast rodzi mi się parada pomysłów na ich wykorzystanie. Sprawa jest znacznie bardziej prozaiczna. Figurki tego producenta są po prostu ślicznie wyrzeźbione. A ładne rzeczy po prostu cieszą oczy. Także trzema nowymi zestawami figurek żołnierzy amerykańskich Władimir Demczenko nie zawodzi miłośników jego modelarskich talentów

Na szczególną uwagę zasługuje zestaw przedstawiający psiego zwiadowcę wraz ze swym opiekunem. Temat być może nieco ogranicza potencjalne wykorzystanie figurek, ale już sam w sobie jest bardzo ciekawy. Kilkanaście czysto i precyzyjnie odlanych elementów po złożeniu dadzą nam pełne dynamiki i ekspresji postacie. Co warto podkreślić, pies wygląda jak pies, co w przypadku miniatur nie zawsze jest takie oczywiste. Najwyższej jakości filigranowych detali nie ma co opisywać, bo w Bravo 6 to już standard. Miłym dodatkiem jest arkusz kalkomanii z dużym wyborem różnych naszywek. Niestety drukujący je Begemot nie dorównał jakością żywicznym odlewom.

Kolejne zestawy są już zdecydowanie bardziej 'uniwersalne'. Dwaj oficerowie lustrujący mapę, czy żołnierze z kanistrami mogą być doskonałym dodatkiem do niemal dowolnej winiety czy dioramy z okresu wojny w Wietnamie. Podobnie jak we wcześniej omawianym zestawie, w pudełku prócz żywicznych odlewów nienagannej jakości znajdziemy spory arkusz nalepek z insygniami i naszywkami.

Prócz tego w ofercie pojawiły się nowe postacie z okresy drugiej wojny światowej. Tym razem jest to dwóch niemieckich czołgistów w zimowych uniformach.

Nie potrafię określić, z czego to wynika, ale w porównaniu z tematami wietnamskimi brakuje im pewnej lekkości. Choć wciąż są to figurki z najwyższej półki jakościowej. Warto zwrócić uwagę choćby na twarze, które nie są kolejnymi gębami bez wyrazu, a genialnymi, pełnymi ekspresji portretami

i teraz tytułem uzupełnienia, bo w zasadzie to pretekstem do sklecenia tego wątku było marudzenie w temacie konkretnego zestawu. A mianowicie "gettin' some kicks..."

rzeźba jak zawsze genialna. od ogółu, pozy, poprzez świetne fatałaszki, po detale



buźki z eleganckimi grymasami.


W żywicznych figurkach 1/35 o ile producent nie wykorzystał broni z jakiegoś zestawu DML, zwykle trzeba było wymienić uzbrojenie na coś lepszego, czyli właśnie na plastik DML. Tutaj pepesza jest lepsza od najlepszych wtrysków

Brawo BRAWO6!
Ocena po wstępnej inspekcji:
KFS: 9.75/10
Gucio: 9.75/10
Zawsze niezwykle cieszy mnie pojawienie się nowych pozycji w ofercie Bravo 6. Nie dlatego, że NAM to moja ulubiona tematyka, lub że w głowie natychmiast rodzi mi się parada pomysłów na ich wykorzystanie. Sprawa jest znacznie bardziej prozaiczna. Figurki tego producenta są po prostu ślicznie wyrzeźbione. A ładne rzeczy po prostu cieszą oczy. Także trzema nowymi zestawami figurek żołnierzy amerykańskich Władimir Demczenko nie zawodzi miłośników jego modelarskich talentów

Na szczególną uwagę zasługuje zestaw przedstawiający psiego zwiadowcę wraz ze swym opiekunem. Temat być może nieco ogranicza potencjalne wykorzystanie figurek, ale już sam w sobie jest bardzo ciekawy. Kilkanaście czysto i precyzyjnie odlanych elementów po złożeniu dadzą nam pełne dynamiki i ekspresji postacie. Co warto podkreślić, pies wygląda jak pies, co w przypadku miniatur nie zawsze jest takie oczywiste. Najwyższej jakości filigranowych detali nie ma co opisywać, bo w Bravo 6 to już standard. Miłym dodatkiem jest arkusz kalkomanii z dużym wyborem różnych naszywek. Niestety drukujący je Begemot nie dorównał jakością żywicznym odlewom.

Kolejne zestawy są już zdecydowanie bardziej 'uniwersalne'. Dwaj oficerowie lustrujący mapę, czy żołnierze z kanistrami mogą być doskonałym dodatkiem do niemal dowolnej winiety czy dioramy z okresu wojny w Wietnamie. Podobnie jak we wcześniej omawianym zestawie, w pudełku prócz żywicznych odlewów nienagannej jakości znajdziemy spory arkusz nalepek z insygniami i naszywkami.

Prócz tego w ofercie pojawiły się nowe postacie z okresy drugiej wojny światowej. Tym razem jest to dwóch niemieckich czołgistów w zimowych uniformach.

Nie potrafię określić, z czego to wynika, ale w porównaniu z tematami wietnamskimi brakuje im pewnej lekkości. Choć wciąż są to figurki z najwyższej półki jakościowej. Warto zwrócić uwagę choćby na twarze, które nie są kolejnymi gębami bez wyrazu, a genialnymi, pełnymi ekspresji portretami

i teraz tytułem uzupełnienia, bo w zasadzie to pretekstem do sklecenia tego wątku było marudzenie w temacie konkretnego zestawu. A mianowicie "gettin' some kicks..."

rzeźba jak zawsze genialna. od ogółu, pozy, poprzez świetne fatałaszki, po detale



buźki z eleganckimi grymasami.


W żywicznych figurkach 1/35 o ile producent nie wykorzystał broni z jakiegoś zestawu DML, zwykle trzeba było wymienić uzbrojenie na coś lepszego, czyli właśnie na plastik DML. Tutaj pepesza jest lepsza od najlepszych wtrysków

Brawo BRAWO6!
Ocena po wstępnej inspekcji:
KFS: 9.75/10
Gucio: 9.75/10



