
zacząłem od czegos na podobienstwo preszejdingu. palete miałem mocno ograniczoną, wiec kolory może nie najlepiej dobrane, ale costam costam wymaziałem


oczywiscie farby zajebiscie rozcieńczone (wodą) na mokrej palecie, a pędzel przed mazianiem po modelu każdorazowo osuszany na ręczniku papierowym

..a na to poszły liczne, w zasadzie transparentne warstwy kolorów baozwych, tu i ówdzie pomieszanych z białym albo czarnym, zeby zmienic odcien. oczywiscie mozna by sie bawic dłuzej i dokłądniej (no coś za cos, albo sie inwestuje w aerograf i pracuje szybko, albo trzeba pieścić model pędzlem godzinami), ale ja nie bardzo miałem na to czas i ochote. generalnie, na fotogramie efekt pól godziny pacykowania


taka mocno rozcienczona farba kumuluje sie w zakamarkach i liniach podziału, wiec zeby zobaczyc jak to wyglądać bedzie z grubsza na finiszu uznałem, ze trzeba zrobic losza. Poniewaz powierzchnia była mocno matowa, prawinie bezpędzlekowo fuknąłem z puszki semi gloss top coat, odczekałem pięc minut i zamazałem lionie podziału siuwaksem ak winter streaking grime zmieszanym z white spiritem. podsuszyłem suszarką i starłem nadmiar. z takim rezultatem:

ja wspominałem w wąteczku o orange line - wydaje mi sie, ze ta formułą mo spory potencjał. ja mam zyt wąską palete, zeby sprawdzic te farby malując cos konkretnego. a tylko wtedy mógł bym dokłądnie zweryfikowac swoje przypuszczenia odnosnie tych farb. narazie powiedziec mogę tyle, że da sie malowac 'naprawiesucho', a mocno rozcienczona farba nie ma tendencji do smuzenia
