Dopiero powoli dochodzę do siebie po napierdalaniu żołądka od poniedziałku połączonym z napierdalaniem głowy tabletkoodpornym. Jeszcze trochę męczy (właśnie wypiłem pierwszą od paru dni kawę) i mam nadzieję wrócić do żywych i poważniej ruszyć do przodu. U mnie tempo niespieszne bo musi mnie najść nadłuższą sesję.
A co do tzw. waloryzacji to jestem pasjonatem historii i lubię żeby było zgodne z oryginałem. Jakby to nie zabrzmiało, kręci mnie to
Co do malowania to oczywiście macie rację.
Na razie to co robię jest takie sobie. Mam nadzieję, że moje skale się poprawią po spotkaniu za tydzień
Tak czy inaczej jestem zadowolon, że do Was trafiłem. Bo jest wśród Was sporo "króliczków" do gonienia plus jeden katecheta
PS.
Rozumiem, że jakieś zdjęcia ze sklejactwa też zamieszczać mam?



