Polskie Drogi

Niegroźnie
Jaho63

Re: Polskie Drogi

Post autor: Jaho63 »

tankmania pisze:Co ta chuć potrafi z człowieka zrobić...
:lol:
mac eyka pisze:Ale jest kilku facetów-klientów co by byli zainteresowani grzebaniem w męskich majciochach.
Kuźwa to niebezpieczna robota. :lol:
Siara
Posty: 501
Rejestracja: sob 23 cze 2012, 14:39

Re: Polskie Drogi

Post autor: Siara »

Kiedys za mlodu uprawialem ten zawod co Maciek, ale po drugiej stronie jezdni.
Milo mi sie czyta te historyjki z zycia wziete. ;)
mac eyka
Posty: 202
Rejestracja: pn 25 cze 2012, 13:49

Re: Polskie Drogi

Post autor: mac eyka »

W niektórych częściach naszego kraju wydawanie prawo jazdy powinno być zakazane. Mam na myśli województwo lubelskie, a w szczególności powiat Łuków. Słynnych LLucjanów (od rejestracji LLU).
W styczniu TVNWarszawa poruszyło sprawę najbardziej nielubianej w Stolicy rejestracji. Wygrał właśnie LLucjan.
Nie ukrywam, że moje doświadczenia jeździeckie w 100% potwierdzają ten wybór.
Jak tylko widzę coś którego blachy zaczynają się na L to staram się zjechać z drogi.
W niedzielę jadę sobie spokojnie Sobieskiego środkowym pasem (są 3 w każdą stronę). Powoli przygotowywałem się do skrętu w lewo.
Ruch był taki sobie.
W pewnym momencie taka kurwa w Alfie (oczywiście LLU na blachach) o mały włos mnie nie zdmuchną. Mało się nie wywaliłem. Z lewego pasa poleciał na prawo. Po zatoczce dla autobusów wyprzedził jakiś samochód jadący po prawej. Następnie zawinął jeszcze na środkowy pas i UWAGA.
Staną na światłach.
Kretyn jakich mało. Całe te need fo speed dało mu tylko to, że był drugi czy trzeci przed skrzyżowaniem.
Spokojnie podjechałem sobie do niego. W środku jakiś gościu tak trochę po trzydziestce.
Nie było nawet sensu zwracać uwagę, że o mały włos mnie nie walną. Z debilami kłótnia jest bez sensu.

Oczywiście niektórzy z nas na forum zapewne pochodzą lub mieszkają w Lublinie i województwie. Mogą się poczuć urażeni. Zapraszam ich do Warszawy. Niech zobaczą jak zachowują się ich ziomale.
piotr dmitruk
Posty: 32
Rejestracja: wt 03 lip 2012, 02:35

Re: Polskie Drogi

Post autor: piotr dmitruk »

Pewnie w każdym regionie jest "taka gmina". W pobliżu Rzeszowa należy uważać na rejestracje przeworskie RPZ- kompletna nieprzewidywalność działań, nagminna jazda lewym pasem i brak używania kierunkowskazów, nierzadko połączone z nadmierną prędkością w nieodpowiednich miejscach. Mniej szkodliwi są mieszkańcy Jarosławia (RJA), ale potrafią dokuczyć spieszącym się, bo wszystkie działania wykonywane są o wiele wolniej i przy prędkości sporo poniżej dozwolonej.
Marek Naja
Posty: 136
Rejestracja: pn 30 lip 2012, 20:50

Re: Polskie Drogi

Post autor: Marek Naja »

Eee, no coś w tym jest ale nie końca. Ja jeżdząc po Lublinie co rusz mam jakąś jazdę z gośćmi na blachach zaczynających się na W**, pewnie jacyś przedstawiciele handlowi albo coś w ten deseń. Zajeżdżanie drogi, wpychanie się i inne manewry aby tylko przeskoczyć w sznurze samochodów trochę do przodu, to w takich autach standard. Aczkolwiek wczoraj miałem chyba jakąś jazdę z autkiem na tablicach LLU :). Ja to w Lublinie mieszkam od lat chyba 15 ale cały czas jeżdzę samochodami z blachą na L*** ale z małego miasteczka, gdzieś na wschodzie. Osobiście widzę z tego same plusy :) Czasem jak to każdemu zdarzy mi się jakiś głupi manewr ale raczej nikt mnie w takiej sytuacji nie otrąbił. Pewnie w myśl zasady - ot przyjechał wiochmen do dużego miasta, to trzeba mu wybaczyć. Czasem jeżdzę do Warszawy i z każdej wyprawy wynosiłem pozytywne wrażenia. Nikt mnie w stolicy nigdy nie otrąbił, pomagano mi zmienić pas jak za późno się zorientowałem, gdzie mam jechać. Choć akurat przed epoką nawigacji, to ja każdy wyjazd w miejsca mało mi znane przygotowywałem sobie kreśląc kolorywymi pisakami trasy na mapach, aby nie szukać ich wzrokiem jadąc już przez miasto.
Muszę jednak przyznać, że na drodze potrafię być złośliwy. Najbardziej nie lubię jak ktoś nie używa kierunkowskazów. Jak ktoś włączy migacz, to puszczę zawsze. Jak robi jakieś dziwne manewry, a o kierunkowskazie zapomina, to dodam gazu aby mu utrudnić życie.

A jeszcze mi taka refleksja przyszła do głowy po ostatniej kłótni z żoną za kółkiem. Żona zrobiła prawko parę lat temu, jeździ swoim samochodem i od pewnego momentu ani ja nie lubię jeździć kiedy ona powozi, ani ona kiedy ja :) Ona mówi, że ja jeżdzę niebezpiecznie, bo za późno hamuję, wykonuję zbyt gwałtowne manewry, a poza tym wybieram mało optymalne trasy. Ja jadąc z nią jako pasażer nigdy nie byłem specjalnie marudny, starałem się nie wtrącać, nie krytykować. Czasem jakąś poradę rzuciłem. Zauważyłem u niej jednak pewną przemianę za kółkiem, która jak myślę jest dość charakterystyczna dla pewnego etapu stażu każdego kierowcy. Odkąd sama mechanika jazdy nie sprawia jej kłopotów, znaczy się te wszystkie biegi, pedały, płynność stały się automatyczne, to uważa się już za super kierowcę. Każda jazda z nią, to wysłuchiwanie jak to źle jedzie tamten, a co robi ten głupek, a ci się wloką, a tamci... Ostatnio wysłuchałem tak z pół godziny takiej tyrady, a na koniec kiedy kierowaliśmy się już do domu, na jednym rondzie pytam się grzecznie - czemu skręcasz tu, a nie jedziesz tam? Bo ja zawsze jadę tędy, bo tędy jest krócej (vide mój brak optymalności). No i dobra jedziemy ale w pewnym momencie dojeżdzamy do skrzyżowania, gdzie aby skorzystać z tego skrótu trzeba zmienić pas na prawy i skręcić w małą dróżkę. Problem w tym, że z tego prawego pasa włączają się do ruchu ludzie chcący dostać się na główną wylotówkę. I nastąpił mały pat, bo odcinek na zmianę długi nie był, a żona nie potrafiła "dogadać" się z kierowcą z drugiego pasa. Powiedziałem tylko - świetny skrót, teraz kilometr do najbliższego skrzyżowania i objazd dookoła, bo nie umiałaś zmienić pasa. No i się trochę nasłuchałem od żony, a potem cichy wieczór :) Najbardziej się śmiałem z niej, nie z tego niezdecydowania tylko mówię jej - pół godziny napierdzielałaś się z innych kierowców, a jednej mojej uwagi nie możesz przyjąć spokojnie do wiadomości. Zresztą jak zwykle oberwało mi się, że to ja jeżdzę niebezpiecznie. Ja jej na to - być może ale odkąd mam prawo jazdy czyli lat już chyba 20, nie miałem nawet stłuczki (odpukać, choć rozjechanego kota nie liczę, ani jednej laski, która mi się rzuciła pod koła też nie), a ty w swojej karierze zdążyłaś wjechać w ścianę, bo ci się pomylił hamulec z gazem, a w tym roku wymusiłaś pierszeństwo na skrzyżowaniu powodując stłuczkę, a tego, że samochód jest porysowany z każdej strony nawet nie liczę. Ogólnie jednak wrażenia mam takie, że żon lepiej nie krytykować :lol:
mac eyka
Posty: 202
Rejestracja: pn 25 cze 2012, 13:49

Re: Polskie Drogi

Post autor: mac eyka »

Dlatego jak moja żona powozi Skodziane to ja siedzę na tylnej kanapie. I zawsze po pijaku znieczulony.
Mam wtedy w dupie jak prowadzi i mi nie przeszkadzają różne wygłupy na drodze.
No może z wyjątkiem za ostrego hamowania. Bo można pawiora puścić.
A jeśli jestem trzeźwy to zawsze za kółkiem.
Nie ma innych opcji.
Marek Naja
Posty: 136
Rejestracja: pn 30 lip 2012, 20:50

Re: Polskie Drogi

Post autor: Marek Naja »

Ogólnie mam to samo, dlatego mamy dwa auta w rodzinie. Czasem jednak muszę się zabrać na trzeźwo z żoną, bo ona ma dwa fotekiki dla dzieci, a ja jeden. Kiedy więc jest jakiś krótki wypad na miasto, a mnie się nie chce przenosić fotelika, to jadę jako pasażer. Raz, że to niby jej auto, a dwa, że odkąd przzesiadłem się na większe auto nie bardzo lubię powozić już mniejszym. Jak parę lat jeździłem nim bez przerwy, to je lubiłem. Jednak powożenie na co dzień autem ze 150 KM pod maską skutkuje bolesną dysharmonią kiedy siada się za kółkiem auta z 50 KM :lol: I tu akurat widzę korzyści z tych koni, bo przy omawianym przeze mnie manewrze żony (mijanki z pasami) ona w "maluchu" miała de facto jeden wybór, zwolnić żeby puścić faceta obok, bo jej auto zwyczajnie ma za mało pary aby na krótkim odcinku wystarczająco przyśpieszyć i minąć go od przodu. Pat nastąpił, bo mimo tego całego krytykowania innych żona ma za mało asertywności drogowej i nie chciała zwolnić, bo przecież za nią cały sznur samochodów jechał. Ja jej mówię - a co cię obchodzą ci goście z tyłu? Masz potrzebę, to zwalniasz, sygnalizujesz zmianę pasa i robisz z gościem mijankę.
piotr dmitruk
Posty: 32
Rejestracja: wt 03 lip 2012, 02:35

Re: Polskie Drogi

Post autor: piotr dmitruk »

Marek Naja pisze: Ogólnie jednak wrażenia mam takie, że żon lepiej nie krytykować :lol:
Wczoraj tez się o tym przekonałem, będąc sam za kierownicą...
Marek Naja
Posty: 136
Rejestracja: pn 30 lip 2012, 20:50

Re: Polskie Drogi

Post autor: Marek Naja »

To wręcz osobny problem, bo ja ze swoich życiowych doświadczeń wrażenia mam takie, że kobiety w domach są bardziej agresywne :) W małych miastach, szczególnie na małych uliczkach picie alkoholu, przynajmniej kiedyś było powszechną normą. A to imieniny, urodziny, dziecko się urodziło, teść zmarł, a to trzeba było pomóc przy remoncie, a to ktoś świeży bimber upędził, a to to i owo. I tak ciągle sąsiedzka brać jest na gazie. Wystarczyło jednak, że na horyzoncie pojawiała się czyjaś połowica i towarzystwo się rozpierzchało. Bywało i pranie po gębach i ciąganie za uszy do domu. Kiedyś milicja tradycyjnie po robocie rozkminiała na rozchodne parę flaszek na komendzie i potem milicyjna suka rozwoziła towarzystwo do domu. Że kierowca był trzeźwy gwarancji nie dam. Ubaw był jak koledzy odstawiali sąsiada milicjanta pod bramkę ogrodzenia po czym byle rychlej uciekali do suki, a z domu wypadała sąsiadka i okładając biednego sąsiada milicjanta po głowie zapędzała go do środka. U mnie w domu jak ojciec wracał po kielichu, to zawsze mama werbalnie dawała wyraz swojej złości, a ojciec potulnie szedł spać, choć czasem i ścierką dostał :) Raz jeden, mama nie wyczuła złego nastroju i skończyło się rejteradą do dziadków piętro niżej, a na podwórko poleciała przez okno pralka :lol:
ODPOWIEDZ

Wróć do „Niskie stężenie”